COVID-1984

SPIS TREŚCI

  1. Wielki Brat patrzy
  2. Państwo policyjne
  3. Wielki Reset
– WIELKI BRAT PATRZY

Kiedy po zamachach na Word Trade Center w 2001 roku wprowadzono ścisłe kontrole na lotnikach, przedstawiano je jako rozwiązanie konieczne dla naszego bezpieczeństwa. Po początkowych protestach ludzie przywykli, że każdy, kto chce wsiąść na pokład samolotu, jest traktowany jak potencjalny terrorysta i poddawany rewizji osobistej. Kontrole wprowadzono jako prawo tymczasowe, które zostanie zniesione po krótkiej „wojnie z terroryzmem”. Bajka o terrorystach z czasem rozpłynęła się w powietrzu, a dla większości ludzi stało się jasne, że zamachy zostały zorganizowane przez państwo. Kontrole jednak nie tylko nie zostały zniesione, ale stają się coraz ściślejsze.

Plany dołączania odcisków palców do paszportów wywołały oburzenie społeczeństwa, bo do tamtej pory nasze dane biologiczne pozostawały niedostępne dla państwa. Oczywiście jak zwykle posługiwano się argumentami, że ten, kto nie chce się dzielić danymi, widocznie ma coś do ukrycia, a więc jest potencjalnym przestępcą. Państwo nie zważając jednak na sprzeciw śmiało przekroczyło kolejną granicę kontroli i idzie dalej w wyznaczonym kierunku. Wkrótce wszystkie dowody osobiste będą zawierać dwa odciski palców. O wdrożeniu biometrycznych dowodów osobistych i stworzeniu centralnej bazy danych zdecydował niedawno Parlament Europejski. „Pomoże nam to w wykrywaniu terrorystów i przestępców” – przekonuje D. Avramopoulos, komisarz ds. obywatelstwa. Dostęp do danych biometrycznych będą mieć przede wszystkim policja, urzędy celne, urzędy podatkowe i urzędy meldunkowe. Ale nie tylko. Europosłowie zdecydowali się dopisać do rozporządzenia zapis pozwalający owe dane wykorzystywać w innych, bliżej nieokreślonych celach niż tylko identyfikacja i potwierdzenie tożsamości.

Systemy monitoringu były początkowo zarezerwowane tylko dla miejsc szczególnie narażonych na włamania i kradzieże. Mimo widocznego trendu, że kamery pojawiają się w coraz większej liczbie miejsc, ludzie wypierali myśl, że w końcu każdy ich ruch będzie obserwowany. Kamery miejskiego monitoringu towarzyszą nam dziś dosłownie na każdym kroku i nigdzie się nie ukryjesz przed oczami Wielkiego Brata. Kamery miały zwiększać nasze poczucie bezpieczeństwa, a stały się narzędziem kontroli. Co więcej, im większa kontrola, tym bardziej jest przedstawiana jako rozwiązanie nowoczesne i przyszłościowe. W Chinach normą są już systemy monitoringu rozpoznające twarze. W ten sposób każdy obywatel tego miliardowego kraju może być bez trudu rozpoznany i zidentyfikowany. W czasie plandemii te systemy montowane są w kolejnych krajach.


Pomysł, że Google czyta wszystkie nasze e-maile wychodzące z poczty Gmail lub do niej trafiające, przez długi czas był traktowany z niedowierzaniem. Było tak do chwili aż demaskator Edward Snowden ujawnił, że rzeczywistość jest jeszcze gorsza niż głoszą teorie spiskowe. Jako pracownik CIA i NSA przechwycił on około stu tysięcy tajnych dokumentów, które dowodzą, że państwo śledzi całą naszą aktywność w internecie. Snowden ujawnił istnienie programu PRISM, który pozwala masowo podsłuchiwać rozmowy nie tylko Amerykanów, ale też obywateli innych krajów, prowadzone poprzez telefon VoIP i Internet. PRISM umożliwia też Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) przeglądanie naszej poczty elektronicznej, dostęp do czatów i wideoczatów oraz całej komunikacji w ramach serwisów społecznościowych. W programie PRISM biorą udział wszystkie główne korporacje technologiczne m.in. Apple, Google, Yahoo, Facebook, Microsoft i Skype. Państwu są więc znane wszystkie nasz rozmowy, e-maile, wiadomości tekstowe, hasła wpisywane w wyszukiwarce, przeglądane strony i aktywność wykonywana w systemie operacyjnym Windows. Ale w zamian za to dostaliśmy powiadomienia o plikach cookie na każdej odwiedzanej stronie, w które trzeba klikać dziesięć razy dziennie. Państwo troszczy się o naszą prywatność, więc w czym problem…?

Ujawnienie informacji przez Snowdena przeszło bez większego echa. Przesunęła się tylko strefa komfortu społeczeństwa, a ludzie przyzwyczaili się, że cała ich aktywność w internecie jest zapisywana i widoczna dla państwa. Oburzenie mediów wzbudziło tylko to, że podsłuchiwani byli również politycy np. Angela Merkel.

Snowden oznajmił, że używa tylko zwykłych telefonów, ponieważ smartfony mają zintegrowane oprogramowanie, które pozwala śledzić użytkownika. Nawet jeśli wyłączysz telefon, to można cię zlokalizować. Pomóc może jedynie wyjęcie baterii, ale nowe modele smartfonów są już projektowane tak, że nie da się tego zrobić. Niedawno policja, niby przypadkiem pokazała część swoich możliwości śledzenia udostępniając film, na którym widać lokalizację osób, które złamały zakaz wychodzenia z domu i spotkały się na plaży.


Smartfony mogą cię też podsłuchiwać, jeśli tylko zechcą. Możesz też być podglądany przez kamerę w laptopie. Szef FBI, James Comey, w jednym z wywiadów powiedział wprost, że zasłanianie kamery w laptopie jest konieczne. I choć nie wydaje mi się, żeby obecna przepustowość internetu i moc obliczeniowa serwerów pozwalała na podglądanie wszystkich i przez cały czas to bardzo możliwe, że do tego zmierzamy w przyszłości. Posuwamy się ciągle w tym samym kierunku, ku coraz większej kontroli. Z roku na rok państwo podbija kolejne terytoria naszej wolności, a raz utracone prawa nigdy nie są zwracane.

„Ukonstytuowany Rząd, raz odwróciwszy się od wolności nie wraca do niej nigdy. Wolność raz utracona, jest utracona na zawsze.” – John Adams, były prezydent USA.


Niektórym może się wydawać, że taki jest niezamierzony skutek rozwoju technologii, ale można też dostrzec w tym plan dawno zapowiedziany przez Zbigniewa Brzezińskiego. Jako doradca prezydenta USA, Zbigniew Brzeziński był częścią globalnej elity oraz prawą ręką Davida Rockefellera, z którym stworzył organizację Komisji Trójstronnej (Trilateral Commission), był nazywany „szarą eminencją” Rady Stosunków Zagranicznych (Council on Foreign Relations) oraz regularnym członkiem w spotkaniach Grupy Bilderberg. W 1982 roku w swojej książce „Between Two Ages: America’s Role In the Technotronic Age”, opowiadał się za kontrolą ludności przez rządzącą elitę za pomocą nowoczesnych, zwłaszcza elektronicznych, technologii.

Oto, co napisał w swojej książce: „W erze technotronicznej powstaje stopniowo, krok po kroku, coraz bardziej kontrolowane społeczeństwo. Takie społeczeństwo będzie zarządzane przez elity, które nie będą popierać tradycyjnych wartości. Szybko będzie możliwe śledzenie i kontrola praktycznie każdego obywatela, będzie można gromadzić najintymniejsze informacje o każdym obywatelu i przechowywać je w specjalnych teczkach elektronicznych. I władze wtedy zdołają bezpośrednio korzystać z tych teczek, w razie takowej potrzeby.”

I dalej Brzeziński pisze: „W społeczeństwie technotronicznym tendencja będzie szła w kierunku sprowadzenia milionów pojedynczych i niezwiązanych ze sobą obywateli w łączną masę, która będzie łatwo rządzona i kierowana przez charyzmatyczne i sympatyczne osobistości. Ci charyzmatyczni ludzie, do zarządzania masami, będą wykorzystywali najnowocześniejsze technologie komunikacyjne, ażeby kierunkować emocje ludzkie i ludzkie myśli.”

To, jak dokładnie wypełniła się wizja Brzezińskiego jest wyraźnie widoczne zwłaszcza obecnie, gdy w reakcji na plandemię władze proponują mnóstwo nowych pomysłów na inwigilację ludzi. W tym artykule napiszę jakie metody inwigilacji wprowadzają i jakie inne cele polityczne zamierzają osiągnąć – czyli po co wymyślono tę całą plandemię.


Śledzenie kontaktów

Zdaniem wszystkich wiarygodnych wirusologów, śledzenie kontaktów, że jest skuteczne tylko w we wczesnych stadiach epidemii, gdy jest jeszcze możliwe wykrycie wszystkich nosicieli wirusa i niedopuszczenie do rozprzestrzenienia się choroby. Mimo to, na całym świecie pojawiają się aplikacje rządowe, które pod pozorem walki z pandemią rejestrują osoby, z którymi ludzie się spotykają. Aplikacje mobilne do śledzenia kontaktów wprowadziła już większość państw. Resort cyfryzacji poleca ProteGO Safe. Aplikacja przy użyciu technologii Bluetooth wykrywa i zapisuje osoby, które znajdą się w pobliżu użytkownika. Aplikacja gromadzi też takie dane jak płeć, wiek czy historia medyczna i grupa krwi. Jeśli u danej osoby zostanie zdiagnozowany COVID-19, wtedy wszyscy „zagrożeni koronawirusem” są automatycznie powiadamiani i lokalizowani przez służby.

Osoby odbywające kwarantannę domową mają obowiązek instalowania aplikacji dostarczonej przez Ministra Cyfryzacji. Korzysta z niej już ponad 300 tys. osób. Po aktywowaniu aplikacji użytkownik musi sobie zrobić tzw. zdjęcie referencyjne. W kolejnych dniach ten użytkownik będzie dostawał w nieprzewidywalnych godzinach SMS-ową prośbę o zrobienie sobie selfie. Dzięki geolokalizacji aplikacja ustali miejsce zrobienia selfie, a zdjęcie referencyjne będzie służyło za punkt odniesienia do ustalenia, czy użytkownik zrobił zdjęcie sobie.

Wielu ludzi mówi z niepokojem o aplikacji „Kwarantanna domowa”, która jest dostępna w App Store oraz Google Play. Oprócz dostępu do lokalizacji aplikacja żąda dostępu do następujących danych ze smartfona: Telefon – odczytywanie statusu telefonu; Pamięć – odczytywanie, modyfikowanie lub usuwanie zawartości pamięci USB; Mikrofon – nagrywanie dźwięku; A dodatkowo – zmiana ustawień dźwięku oraz zapobieganie zasypianiu urządzenia. Regulamin aplikacji przewiduje, że dane będą przechowywane przez 6 lat po dezaktywacji aplikacji.

Po udostępnieniu “Kwarantanny domowej” pojawiło się wiele pytań, na które Ministerstwo Cyfryzacji odpowiedziało tylko częściowo. Aplikacja ma dostęp do mikrofonu i może w ten sposób podsłuchiwać użytkowników. Dlaczego tak? Nie wiadomo. Czy okres przechowywania danych osobowych przez 6 lat jest naprawdę niezbędny? Ministerstwo nie wyjaśniło tego wyczerpująco. Serwis Niebezpiecznik.pl uważa, że tego typu aplikacje powinny mieć otwarty kod źródłowy. Tylko otwartość dałaby gwarancję, że państwo nie przesadza z naruszeniami prywatności. Niebezpiecznik.pl skierował do Ministerstwa Cyfryzacji pytania o to, czy aplikacja „Kwarantanna domowa” będzie udostępniona jako open source, albo czy ministerstwo w ogóle to rozważa. „Nie ma możliwości, by udostępnić kod aplikacji Kwarantanna domowa” – brzmiała odpowiedź z Ministerstwa Cyfryzacji.
– źródło: niebezpiecznik.pl

Nawet jeśli nie jesteś zainfekowany koronawirusem, ani nie przebywasz na kwarantannie, informacje na Twój temat Minister Cyfryzacji będzie mógł pozyskać od twojego operatora telefonii komórkowej. Takie prawo weszło w życie z Tarczą Antykryzysową 2.0. Uzupełnienie tarczy antykryzysowej zakłada, że minister cyfryzacji otrzyma dostęp do danych lokalizacyjnych z telefonów. W przypadku osób chorych na COVID-19 lub objętych kwarantanną dane takie nie byłyby zanonimizowane. Z założeń ustawy wynika, że minister będzie mógł jednak wystąpić o udostępnienie danych wszystkich Polaków, czyli również osób zdrowych – te dane miałyby już zostać zanonimizowane. Zapisano też, że zgoda użytkowników na przetwarzanie ich danych nie byłaby wymagana. Na marginesie, GUS (a więc Państwo) ma już od operatorów nasze numery telefonów, adresy i PESELE, dzięki ustawie dotyczącej spisu rolnego – i nie ma znaczenia, czy jesteś rolnikiem.
źródło: businessinsider.com.pl


Chipy w samochodach

Władze będą śledzić każdy samochód. Unia Europejska wprowadziła wymóg, aby od 2022 roku każdy nowy samochód miał wbudowany chip śledzący oraz ogranicznik prędkości. Do listy obowiązkowego wyposażenia trafi też kilka innych elementów m.in. ułatwienia pozwalające na montaż alkomatu blokującego zapłon (choć sam alkomat na razie nie będzie wymagany) oraz samochodowa „czarna skrzynka”, z której będzie możliwy odczyt danych m.in. o sile hamowania czy prędkości pojazdu w momencie wypadku. Najwięcej emocji budzi kwestia ograniczników prędkości. Nie mówimy tu o sztywnym ograniczeniu prędkości, jak w ciągnikach siodłowych czy autobusach – chodzi o bardziej zaawansowane rozwiązanie, korzystające z funkcji rozpoznawania znaków lub z systemu GPS. Według deklaracji władz wymogi motywowane są względami bezpieczeństwa. Użycie tego rodzaju urządzeń może jednak stanowić powód do zmartwień, ze względu na rosnącą siłę nadzoru elektronicznego, jaki państwo sprawuje nad społeczeństwem. Chipy rejestrujące aktywność z wykorzystaniem samochodów to kolejne użycie technologii w celu zwiększenia kontroli nad obywatelami. Tym razem chcą kontrolować to, jak szybko jeździmy, ale z czasem mogą zechcieć kontrolować też dokąd jeździmy. Chyba nie trudno wyobrazić sobie sytuację, że za kilka lat, w czasie kolejnego lockdownu, osoby jadące do lasu mogłyby zostać zdalnie zatrzymane. Oczywiście to wszystko dla ich dobra, żeby nie zaraziły się koronawirusem od drzew.


Opaski biometryczne


Liechtenstein wprowadził opaski biometryczne, które mają umożliwić wykrywanie w czasie rzeczywistym nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Na tym etapie do udziału w projekcie zaangażowano 2 tysiące osób. Bransoletki biometryczne mają gromadzić dane o temperaturze ciała, częstości oddechu i tętna, które przekazywane będą do analizy w szwajcarskim laboratorium. Jesienią bransoletki mają zostać zaoferowane wszystkim obywatelom, którzy zechcą z nich skorzystać. Gromadzenie danych biometrycznych jest kwestią kontrowersyjną, podobnie jak śledzenie obywateli w celu monitorowania epidemii. 

W niektórych państwach już wdrożono lub planuje się wprowadzenie bransoletek umożliwiających śledzenie lokalizacji obywateli. Według informacji podanych przez BBC właśnie taką metodę śledzenia zastosowano w Korei Południowej, gdy odkryto przypadki naruszania kwarantanny. Nim zdecydowano się na bransoletki, kontrolowano przemieszczanie się mieszkańców za pomocą telefonów, jednak niektóre osoby pozostawiały smartfony w domu, by uniknąć wykrycia. Bransoletki śledzące, mierzące puls i pozwalające na szybkie wezwanie pomocy medycznej są testowane w Bułgarii. Plany wprowadzenia bransoletek mierzących temperaturę i określających położenie osób na kwarantannie zapowiedziały też Indie. Nieco inne urządzenie wypróbowują Belgowie. Zaproponowano tam bransoletki, które wibrują, gdy dwie osoby noszące gadżet znajdą się w odległości mniejszej niż 3 metry od siebie. Ma to zapewnić zachowanie bezpiecznego dystansu społecznego.
źródło: medonet.pl


Paszport odporności


Paszporty immunologiczne miałyby potwierdzać przebycie infekcji wirusem SARS-CoV-2 i nabycie odporności na ponowne zakażenie. Taki dokument byłby podstawą do zwolnienia jego posiadacza z obostrzeń związanych z ograniczeniem kontaktów społecznych i pełniłby funkcję „przepustki” uprawniającej do powrotu do pracy. Wprowadzenie certyfikatów immunologicznych jest rozważane m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii i USA.

Z krajów, których gospodarka w dużym stopniu opiera się na turystyce, płyną sygnały, że odwiedzający ich goście mogą być proszeni o okazanie zaświadczenia o statusie odporności na nowego koronawirusa. O podobnym wymogu mówi się również w przypadku podróży lotniczych. W Estonii już rozpoczęły się testy elektronicznego paszportu immunologicznego, który ma ułatwić powrót do pracy po pandemii. Dostęp do informacji na temat zdrowia danej osoby mogliby mieć różni potencjalni pracodawcy, u których ta osoba ubiega się o pracę. „Paszport koronawirusowy powinien być obowiązkowy dla osób, które choroby nie przeszły w sposób jawny i nie miały efektywnego kontaktu z wirusem” – uważa epidemiolog prof. Janusz Kocik.

Ograniczanie swobody poruszania się na podstawie danych biologicznych stanowi zagrożenie dla wolności, sprawiedliwości i zdrowia publicznego. Wyobraźcie sobie świat, w którym znalezienie pracy, wynajęcie mieszkania lub otrzymanie kredytu zależy od wyników badań krwi. A jeżeli wyniki tych badań okażą się nieprawidłowe, wówczas  jesteście skazani na areszt domowy i izolację od społeczeństwa, tylko dlatego, że brakuje wam pewnych przeciwciał. Władze zniosłyby ograniczenia jedynie dla tych, których uważano by za odpornych. Umożliwiłoby im to powrót do pracy, kontakty towarzyskie i podróżowanie. Pomysł ten zawiera w sobie tak wiele wad, że nawet trudno je wymienić.

Chiny już wprowadziły wirtualne kontrole zdrowia, tropienie kontaktów zakaźnych i cyfrowe kody QR w celu ograniczenia ruchu mieszkańców. Wyniki badań przeciwciał można łatwo zintegrować z tym systemem. Wszelka dokumentacja ograniczająca wolność indywidualną na podstawie danych biologicznych może stać się platformą ograniczania praw człowieka, zwiększania dyskryminacji, a także zwiększaniu zagrożenia – a nie chronienia – zdrowia publicznego. Platformy certyfikacji immunologicznej SARS-CoV-2 można łatwo rozszerzyć, aby obejmowały też inne formy danych osobowych związanych ze zdrowiem, jak chociażby dane dotyczące zdrowia psychicznego i wyników badań genetycznych. Paszporty odpornościowe mogłyby się szybko przekształcić we wszechobejmujące paszporty biologiczne. Doprowadziłoby to do nowych rodzajów dyskryminacji, ponieważ pracodawcy, firmy ubezpieczeniowe, stróże prawa i inne organy mogłyby uzyskać dostęp do prywatnych informacji zdrowotnych i wykorzystywać je według własnego uznania.
źródło: zdrowie.wprost.plpubmedinfo.org


Paszport szczepień

Dokumenty Komisji Europejskiej pokazują, że jeszcze przed plandemią opracowana plan wprowadzenia paszportu szczepień. Plan obejmuje wprowadzenie rutynowych szczepień dla wszystkich mieszkańców UE oraz unijnego paszportu szczepień, który ma być obowiązkowy dla wszystkich obywateli UE od roku 2022. Zgodnie ze sprawozdaniem z sesji Komisji Zdrowia w grudniu 2019 roku wszyscy uczestnicy z 22 państw członkowskich UE głosowali za wdrożeniem tego planu działania.

Z informacji tych jasno wynika, że za zamkniętymi drzwiami od pewnego czasu prowadzona jest globalnie skoordynowana polityka szczepień, która może być wdrażana pod pozorem walki z koronawirusem. Przecież zawsze potrzebny jest jakiś powód, aby narzucać drastyczne środki w zakresie podstawowych praw obywateli. I w opinii WHO, COVID-19 daje taką możliwość. Obowiązkowe szczepienia to nie tylko poważne naruszenie praw podstawowych, to przede wszystkim masowa ingerencja w integralność naszego ciała.
źródło: globalna.info

źródło: prisonplanet.pl

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Paszport szczepionkowy 2020 UE milczy o podejrzanych dokumentach


Tatuaże kwantowe

W artykule „Will Travel Be Safer By 2022?” państwowy nadawca BBC News wyjaśnia, że paszporty szczepionkowe i cyfrowe tatuaże staną się wkrótce niezbędną częścią podróży. Podróżni będą musieli przedstawić swoje dane dotyczące szczepień za pomocą „tatuażu kwantowego”, technologii finansowanej przez fundację Billa i Melindy Gates.

Wyspecjalizowany barwnik, dostarczany wraz ze szczepionką, ma umożliwić przechowywanie historii szczepień na skórze człowieka.


Oprócz wizy wjazdowej podróżni będą dawać celnikom kartę szczepień. Może to być papierowa karta lub mały tatuaż na ich ramieniu, niewidoczny gołym okiem, ale czytelny dla skanera na podczerwień. Badaczka Ana Jaklenec z Massachusetts Institute of Technology powiedziała, że ta technologia już istnieje i została wypróbowana na zwierzętach i ludziach. Technologia ta wykorzystuje plastry z mikroigłami, które aplikują jednocześnie szczepionkę i niewidoczny atrament pod skórę osoby, przechowując zapis szczepień. Zapis podskórny w formie tatuażu byłby możliwy do odczytania przez skaner lub telefon. Wspierana przez Fundację Billa i Melindy Gates, technologia miała pomóc w krajach rozwijających się, gdzie dokumenty papierowe lub elektroniczne nie zawsze są wiarygodne. Celem jest wypróbowanie tego na ludziach ze szczepionką przeciw odrze, ale technologia może się przydać w przypadku innych dowodów szczepień, na przykład w punkcie imigracyjnym.


Profilowanie genetyczne

Wiemy, że tzw. testy na koronawirusa (RT-PCR) według twórcy metody PCR, a nawet według producentów tych testów, nie nadają się do wykrywania COVID-19. Mimo to, państwa cały czas z wielkim uporem je stosują, a liczba wykonanych testów ciągle rośnie. Do połowy sierpnia wykonano na całym świecie już 400 milionów testów na COVID-19, co odpowiada 5% populacji świata! A końca tego szaleństwa nie widać. W samych Stanach Zjednoczonych wykonano już 67 mln testów na 328 mln ludności, co odpowiada 20% populacji. W Rosji jest to 22%, w Wielkiej Brytanii – 28%, w Hiszpanii – 16%, w ZEA – 59%, a w Polsce – 6%.

Sprzedaż tych „testów na koronawirusa”, których nawet nie powinno się tak nazywać, bo nigdy nie zostały zatwierdzone klinicznie do wykrywania wirusa SARS-CoV-2, przynosi zapewne ogromne zyski dla ich producentów. Ale czy chodzi tutaj tylko o zarobek? Są doniesienia, że pod pozorem wykrywania „choroby bezobjawowej” COVID-19 zamierzają wykonać profilowanie genetyczne każdego człowieka na Ziemi. Strach pomyśleć do czego zechcą później wykorzystać te informacje.

Zobacz: Walka z Covid’em czy masowe profilowanie genetyczne?

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Czy testy na COVID-19 niszczą barierę ochronną mózgu?


ID2020

Kolejną nowinką, która jest właśnie wprowadzana na całym świecie jest ID2020. Przeczytaj czym jest ID2020 i jakie niesie ze sobą zagrożenia.

Zobacz: ONZ tworzy ID2020, czyli nową cyfrową tożsamość dla całej ludzkości


Na stronach internetowych projektu ID2020 nie znajdziemy wiele informacji na temat tego, kto za nim stoi. Wiadomo, że projekt realizują Microsoft Billa Gatesa, Gavi Vaccine Alliance i Accenture. Tworzony przez te podmioty system ID2020 to projekt złożenia każdemu człowiekowi „cyfrowej tożsamości” zawierającej dane na jego temat: imię, nazwisko, narodowość, numer. ID2020 ma całkowicie zastąpić wszystkie istniejące dokumenty: dowody osobiste, paszporty, prawa jazdy czy inne, na podstawie których obecnie ludzie mogą udowodnić swoją tożsamość, a także np. karty płatnicze, bo będzie powiązany z kontem bankowym, które każdy będzie musiał posiadać. ID2020 ma zawierać także informacje medyczne. Grupa krwi, alergie, przebyte choroby – to wszystko zostanie na nim zakodowane. Wszystko wskazuje na to, że koronawirus jest ostatnim krokiem do wdrożenia tego systemu.

Oczywiście wszystko będzie przedstawione w formie zalet tak jak szatan przedstawił zakazany owoc. Najpierw wybrańcy dostaną cyfrową tożsamość, dzięki której będą mieli prawo podróżować. Zacznie się więc selekcja ludzi na tych, którzy będą mieli prawa dostępne do niedawna wszystkim i tych, którzy praw tych nie będą mieli. To będzie początkowo tylko warunek: chorowałeś na COVID-19 i wyzdrowiałeś? Chcesz jechać na wakacje? To musisz mieć ID2020. Ludzie będą chcieli wyjechać, więc zgodzą się na wszystko. Z czasem system ten stanie się powszechny. To jak z używaniem kart płatniczych czy telefonów komórkowych – początkowo korzystali z nich nieliczni, dziś już wszyscy. Koronawirus znakomicie się więc projektowi Gatesa i ONZ przysłużył. Albo został sprowadzony na ludzi dokładnie w momencie, kiedy budowa ogromnych baz danych oraz szybka sieć internetu 5G konieczna do realizacji tego wszystkiego stały się możliwe. Technologia już była, potrzebny był katalizator do jej wdrożenia i „złamania kręgosłupów” opornym. No i pojawił się on w postaci pandemii. Oficjalnie to zbieg okoliczności.

Oczywiście te ogromne bazy danych będą musiały być gdzieś przechowywane, korygowane i uzupełniane. Szczególnie, że systemy tożsamości cyfrowej są zaprojektowane jako duże, scentralizowane bazy danych. Żeby cały system zadziałał, musi być identyczny na całym świecie. Nie ma więc mowy, żeby Polska zachowała system PESEL. Numeracja ID2020 musi być oparta o identyczne zasady na całej kuli ziemskiej, co oznacza nadanie ludziom numeru ogólnoświatowego, będącego poza systemem krajowym. Twórcy wcale nie ukrywają, że ID2020 będzie musiało zostać przyjęte przez rządy wszystkich państw i uregulowane w ich prawodawstwie. W Polsce, zamiast numeru PESEL otrzymywanego w momencie narodzin, noworodek razem z pakietem szczepionek dostanie więc numer oraz otrzyma specjalną „teczkę” w cyfrowym systemie identyfikacji. Kogo w nim nie będzie – nie będzie istniał. Nie pójdzie do szkoły, do lekarza, ani nie zrobi zakupów.
– źródło: globalna.info

Oficjalna strona projektu milczy o tym, jakie urządzenie miałoby obsługiwać tę wirtualną tożsamość. Czy miałoby to się dziać przy użyciu smartfona czy jakiegoś urządzenia ubieralnego – tego możemy się tylko domyślać. Przemilczanie tak podstawowej informacji, budzi obawy, że rzeczywiście może chodzić o wszczepianie chipów, jak wielu ludzi podejrzewa. Ponadto wiadomo, że projekt ID2020 ściśle współpracuje z założonym przez Fundację Billa i Melindy Gatesów sojuszem szczepionkowym Gavi. Celem współpracy jest dostarczenie ludziom tożsamości cyfrowej poprzez szczepionki. Chyba nie ma wątpliwości o co chodzi. To naprawdę się dzieje! Nie będę jednak o tym wiele pisał w tym miejscu, bo wydaje mi się, że większość ludzi nie jest jeszcze gotowa na przyjęcie tej informacji.

Dodatkowe informacje:

Zobacz: ID2020 prowadzi programy pilotażowe wykorzystujące szczepienia jako sposób na wszczepianie czipów.

Zobacz: Projekt ID2020, czyli jak wykorzystać „pandemię” do czipowania ludzi?!


Wycofanie gotówki

Pieniądz jest jednym z ostatnich bastionów jakiejkolwiek wolności, ale państwo wykorzysta każdy kryzys aby ograniczyć prawa obywateli. Prezes BGK potwierdza, że banki przygotowują się do wycofania gotówki z obiegu. 

W Australii płacenie za cokolwiek w wysokości 10 000 AUD lub więcej jest przestępstwem. Włochy właśnie obniżyły ustawową kwotę, jaką można zapłacić za cokolwiek w gotówce z 3000 do 2000 EUR. W Szwajcarii limit gotówki, jaką można wypłacić z bankomatu, wynosi 5000 CHF. W Niemczech ograniczenie to zazwyczaj wynosi 1000 EUR. Grecy za granicą będą mogli wypłacić do 5000 EUR miesięcznie.

Światowa Organizacja Zdrowia podkreśliła potrzebę mycia rąk po dotknięciu gotówki, co jest subtelną przestrogą, że wykorzystywanie pieniędzy powinno być ograniczone. Niektóre banki centralne stosują środki w celu sterylizacji pieniądza papierowego za pomocą ciepła lub światła UV. Nawet FED rozpoczął prowadzenie kilkudniowej kwarantanny dolarów amerykańskich wracających do kraju z Europy i Azji. Jest jasne, że rządy próbują promować obraz brudnych pieniędzy, a rozwiązaniem ma być wyeliminowanie gotówki, pomimo faktu, że są one używane od około VII wieku p.n.e. Nagle po 28 wiekach są one strasznym zagrożeniem, co dobrze wpisuje się w marzenia elit, by kontrolować dosłownie wszystko.
źródło: prisonplanet.pl

Obrót gotówkowy ogranicza się pod płaszczykiem walki z szarą strefą. Należy jednak zapytać, skąd się bierze szara strefa? Jest ona wynikiem centralnego planowania, które narzuca rozwiązania nie do udźwignięcia dla części firm – są albo zbyt kosztowne albo zbyt skomplikowane. Rząd walczy więc z problemami, które sam stworzył. Co roku podnosi się płacę minimalną i wysokość składek na ZUS. Takie działanie wypycha kolejne tysiące ludzi na część etatu, albo skłania do pobierania wypłaty „pod ladą”. Rozwiązaniem problemu ma być eliminacja gotówki. Minister Cyfryzacji Anna Streżyńska chwali się, że tworzy Polskę „bez gotówki, bez papieru i bez kolejek”. Czy aby na pewno? Wątpliwym jest, by eliminacją gotówki rząd mógł skutecznie walczyć z szarą strefą. Tam gdzie dochodziło do największych nadużyć (mafia paliwowa, stalowa, węglowa) narzędziem nie była przecież gotówka. Proceder opierał się o faktury i przelewy bezgotówkowe. Wątpliwym jest zatem, by Skarb Państwa miał w istotny sposób skorzystać. Kto zatem zyska najwięcej na odejściu od gotówki?

W pierwszej kolejności oczywiście banki. Eliminacja rozliczeń gotówkowych oznacza podciągnięcie terminala płatniczego do każdego najmniejszego sklepu oraz włożenie do portfela każdego emeryta karty płatniczej, produkowanej przez jednego z kilku wiodących producentów kart na świecie. To także zagwarantowanie bankom stabilności ze strony rządów. W razie kłopotów finansowych, bank będzie mógł sięgnąć po oszczędności swoich klientów, pozbawionych możliwości wypłaty swoich środków. Prawo to umożliwiające już istnieje w Europie pod nazwą „Dyrektywa BRRD”. Problem w tym, że tak długo, jak istnieje gotówka, system bankowy nie może z tego prawa skutecznie skorzystać. Inna wada trzymania całych oszczędności na koncie wynika z tego, że niektóre banki mogą po prostu upaść. Podmioty, które nie dają gwarancji istnienia w skali życia, nie powinny zmuszać kogokolwiek do powierzania mu oszczędności życia. Tymczasem gwarancji przetrwania w dłuższej skali nie daje żaden bank. Takiej gwarancji nie daje nawet Polska.
źródło: globalna.info

Przeczytaj ten artykuł, żeby zobaczyć co jeszcze stracimy, jeśli gotówka zostanie wycofana.

Zobacz: Syjonistyczna międzynarodówka zmierza do likwidacji gotówki


Internet Rzeczy

Kolejna rzecz, która jest wprowadzana po kryjomu podczas plandemii to sieć 5G. Podczas, gdy ludzie mają zakaz wychodzenia z domów bez ważnej potrzeby życiowej, na ulicach całego świata, jak grzyby po deszczu wyrastają maszty sieci 5G. Przekaźniki 5G będą miały niższą moc od tych działających w ramach sieci 3G/4G. Będą jednak emitowały fale elektromagnetyczne o wyższej częstotliwości – w przedziałach od 600 MHz do 26 GHz, a w planach jest wykorzystanie pasm nawet do 76 GHz. Budowa sieci 5G wymaga instalacji nadajników w ogromnym zagęszczeniu. Urządzenia mają być rozstawione nawet co kilkadziesiąt metrów.

Według szacunków Greensill nakłady poniesione przez branżę telekomunikacyjną na budowę infrastruktury 5G wyniosą około 1 biliona USD. Dodatkowe 1,7 biliona USD to wydatki przedsiębiorstw i konsumentów na inwestycje w sprzęt, usługi, łączność i oprogramowanie, czyli na budową tak zwanego Internetu Rzeczy. To w sumie 2,7 bln USD, czyli 4,6 razy więcej niż polskie PKB. A są to tylko koszty poniesione do roku 2020.

Zagłębiając się w temat technologii 5G ponownie trafiamy na Billa Gatesa, który jest głęboko zaangażowany w tę branżę. Bill Gates jest właścicielem dziesiątek tysięcy anten naziemnych 5G i 500 satelitów systemu StarLink, którego budowa też zupełnie przypadkowo złożyła się z czasem pandemii.

W tej chwili w niebo masowo wystrzeliwane są satelity wyposażone w panele słoneczne, które mają być umieszczone na niskiej orbicie okołoziemskiej. System StarLink ma stworzyć globalny system internetu satelitarnego, zapewniający szybki dostęp do internetu z prędkością do 1 GB/s na użytkownika. Umieszczenie na niebie pierwszych satelitów spotkało się z protestem astronomów, którym jasność satelitów przeszkadza w obserwacji nieba. Amerykański astronom Alex Parker stwierdził, że jasność pierwszych 60 satelitów odpowiada jasności Gwiazdy Polarnej. Do lipca 2020 na niebie zostało umieszczonych 600 satelitów, a do końca tej dekady ma ich być aż 42 tysiące!

STARLINK satellites train seen from earth – SpaceX Elon Musk


Najprościej rzecz ujmując, sieć 5G i system StarLink to superszybkie połączenia internetowe, dostępne w każdym miejscu na Ziemi. 5G jest fundamentem pod budowę Internetu Rzeczy, czyli sieci łączącej ze sobą przedmioty. Niebawem w cyberprzestrzeni zaczną funkcjonować nie tylko smartfony i komputery, ale również pralki, lodówki, grzejniki, samochody, kosze na śmieci oraz wiele innych urządzeń codziennego użytku. Po co? Właściwie nie wiadomo, ale już trwa kampania pokazująca nowoczesność takich rozwiązań. To klasyczna kampania reklamowa nikomu niepotrzebnego produktu, przedstawianego jako luksusowy, za to w zasięgu ręki każdego. 

Zastanówmy się jednak, czy wielkie korporacje inwestują biliony dolarów tylko po to, abyśmy mogli trochę szybciej ściągnąć film? Czy miliarderzy wydali niewyobrażalną kwotę, żeby dzieci mogły sobie pograć w gry przez sieć, albo żeby Aborygeni, Czukcze, Maorysi lub Indianie z Amazońskiej dżungli mogli pooglądać Netflixa? Nie, nikt nie byłby chętny zapłacić za to takiej sumy. 5G nie ma nic wspólnego z szybkim ściąganiem plików. Technologia 5G potrzebna jest do stworzenia Internetu Rzeczy, a problem polega na tym, że to my mamy być tymi rzeczami. 5G to system całkowicie nastawiony na pozyskiwanie naszych danych. Gra toczy się o olbrzymie pieniądze. Są to kwoty, wobec których zdrowie ludzi i przestrogi ekspertów nie mają żadnego znaczenia. 

Jeśli posiadasz zegarek Apple Watch, to wszystkie dane z niego, wliczając w to twój puls, trafią do systemu. Jeśli masz w domu Amazon Echo, to urządzenie to nasłuchuje wszystkich dźwięków dookoła. Na przykład jeśli kaszlniesz, to system już wie, że masz koronawirusa. A dzięki 5G będzie wiedział jeszcze więcej. Wszystkie te miliardy terabajtów informacji dzięki sieci 5G będą dostępne dla wielkich korporacji jak Microsoft. Dane te zostaną przetworzone przez programy oparte na sztucznej inteligencji, uporządkowane i sprzedane. I to jest prawdziwy powód, dlaczego opłaca się wydać bilion dolarów na budowę sieci 5G. Tylko dzięki 5G uda się połączyć wszystkie urządzenia i uzyskać dostęp do wszystkich naszych danych tworząc kompletny system inwigilacji.

Wielkie korporacje będą mogły śledzić każdy moment naszego życia. Ważnym składnikiem tego systemu mają być kamery uliczne z systemem rozpoznawania twarzy oraz wszczepiane pod skórę urządzenia biometryczne, wyposażone m.in. w GPS. Kolejnym celem jest stworzenie społeczeństwa bezgotówkowego, co da technokratom pełną kontrolę nad nami. Będą wiedzieli dokładnie na co wydajemy nasze pieniądze, gdzie robimy zakupy i co kupujemy. 

Niedawno policja ukarała mandatami kilkunastu surferów za pływanie w oceanie (naruszenie kwarantanny). Każdego z nich ukarano mandatem w wysokości $1000. Gdyby system 5G już działał, policja nie musiała by nawet przyjeżdżać na plażę i łapać surferów. Dzięki danym dostarczonym przez GPS, smartfony i wszechobecny system rozpoznawania twarzy, od razu wiedzieliby kto i jak długo przebywa na plaży. Wkrótce rzeczywiście będą wiedzieli gdzie przebywasz i co robisz przez 24 godziny na dobę, a w ramach społeczeństwa bezgotówkowego będą mogli zabrać karne $1000 wprost z twojego konta. I za każdym razem kiedy nie spodoba im się to, co robisz, będą mogli bez trudu cię ukarać i w ten sposób kontrolować każdy aspekt twojego życia. Do takiego systemu właśnie zmierzamy – systemu totalnej kontroli nad wszystkimi dziedzinami naszego życia. System będzie decydował o tym, czy wolno ci pocałować żonę, bawić się z twoimi dziećmi i o wszystkim co tylko naszym władcom przyjdzie do głowy.

Chyba nie trzeba dodawać, jak łatwo będzie im pokierować systemem w taki sposób, aby pieniądze biedniejszej części społeczeństwa trafiły do miliarderów. W ten sposób utworzy się arystokracja, która odłączy się od pospólstwa i utworzy się społeczeństwo na wzór tego z filmu „Wyścig z czasem” (2011). Bogaci mocno wzbogacili się od początku pandemii, a biedni stali się jeszcze biedniejsi. Bill Gates cieszy się z kwarantanny, bo jeśli teraz kupi przecenione aktywa za grosze, to wkrótce może stać się pierwszym na świecie bilionerem. Posiadając jednocześnie kontrolę nad życiem wszystkich ludzi, stanie się pełnoprawnym bogiem na Ziemi.


Systemy rozpoznawania twarzy

Technologia rozpoznawania twarzy rozprzestrzenia się bardzo szybko. Jest na Facebooku, oznaczając zdjęcia ze zjazdu klasowego, ślubu kuzyna i letniej imprezy w biurze. Google, Microsoft, Apple i inni wbudowali je w aplikacje do kompilowania albumów osób spędzających razem czas. Systemy są wykorzystywane też do wykrywania osób zaginionych i wyłapywania pracowników, którzy kłamią na temat liczby godzin spędzonych w biurze. Reklamodawcy, dzięki rozpoznawaniu twarzy, mogą dostosowywać reklamy do odbiorców na podstawie oszacowania płci, wieku i nastroju osoby oglądającej bilboard itp.

Nad Facebookiem i Googlem użytkownik ma jednak pewną kontrolę, a nad systemami działającymi w miejscach publicznych nie ma żadnej. Tego typu rozwiązania na świecie są stosowane coraz chętniej. Brzmi jak scenariusz Raportu mniejszości? Owszem. Przyszłość jest teraz i może obrócić się w dystopię.

O technologiach facial recognition, czyli rozpoznawania twarzy, władza państwowa powie, że to działanie na rzecz naszego bezpieczeństwa, bo odpowiednie służby mogą dzięki niej szybciej identyfikować i łapać złoczyńców. Chiny mają miliony kamer podłączonych do oprogramowania do rozpoznawania twarzy. Powszechnie wykorzystują ten system do profilowania rasowego i śledzenia niepokornych muzułmanów ujgurskich. Pekin weryfikuje także, kto płaci, a kto unika regulacji grzywien, sprawdza uczniów przy bramach szkolnych i monitoruje ich wypowiedzi na lekcjach.

Izrael używa systemu rozpoznawania twarzy do ukrytego śledzenia Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu. Tymczasem w Wielkiej Brytanii policja metropolitalna w południowej Walii próbowała wyłapać kibiców piłki nożnej i rugby na ulicach miast oraz na uroczystościach i festiwalach muzycznych. Sklepy coraz częściej instalują tę technologię w celu odstraszania potencjalnych złodziei.

Firmy technologiczne na całym świecie rozwijają systemy rozpoznawania twarzy, ale Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny, Japonia, Izrael i Europa przodują. Aby uczynić systemy rozpoznawania jeszcze bardziej skutecznymi, biometria twarzy łączona jest z rozpoznawaniem głosu i sposobu chodzenia.
źródło: pch24.pl


Władze na całym świecie wykorzystują plandemię, aby wprowadzić systemy rozpoznawania twarzy na szeroką skalę. Ma to rzekomo pomóc w walce z epidemią. Rosyjski serwis BBC podaje, że Moskwa planuje wydać około 1,4 miliarda rubli (ponad 76 mln zł) na kamery wideo i specjalistyczne oprogramowanie. Do końca roku kamery zostaną zainstalowane w 1,5 tys. wagonów metra. Jednak z czasem, każdy z sześciu tysięcy wagonów moskiewskiej kolejki podziemnej, zostanie wyposażony w osiem kamer, które będą rozpoznawać twarze.

System rozpoznawania twarzy w metrze stanie się częścią większego systemu o nazwie „Smart City”. W Moskwie działa on od 2012 roku i umożliwia władzom monitorowanie ruchu obywateli w stolicy. Był również używany podczas kwarantanny do identyfikacji osób łamiących zasady samoizolacji. Następnie, na podstawie danych uzyskanych z kamer nakładano na łamiących przepisy kary grzywny.

Kamery Smart City są instalowane przy wejściach do domów oraz w miejscach publicznych. System wykorzystuje również dane od operatorów telefonii komórkowej, usług carsharingu i taksówek. Niedawno rosyjskie władze zapowiedziały instalację systemów rozpoznawania twarzy we wszystkich 43 tys. rosyjskich szkół. System o nieprzypadkowej nazwie Orwell zostanie wdrożony przez państwową korporację Rostech.
źródło: belsat.eu

Londyńska policja wkrótce wdroży system rozpoznawania twarzy w czasie rzeczywistym. Na początku obejmie on niektóre obszary metropolii, następnie jednak całe miasto. W efekcie już teraz brytyjska stolica znajduje się w czołówce najbardziej inwigilowanych miast świata. Aktualnie Londyn z około 420 tysiącami kamer CCTV to drugie pod względem nasilenia inwigilacji miasto świata (niechlubny prymat dzierży Pekin).

Kamery zostaną umieszczone w miejscach popularnych wśród kupujących lub turystów, takich jak centrum handlowe Stratford Westfield i West End. Każde z urządzeń będzie wyszukiwało z tłumu twarze zawarte na specjalnych listach obserwacyjnych, które będą zawierać głównie osoby „poszukiwane za poważne i brutalne przestępstwa”. Gdy dana kamera oflaguje jakąś osobę, policjanci podejdą do niej i poproszą o okazanie dowodu tożsamości. Jeśli okaże się, że człowiek ten jest poszukiwany, zostanie aresztowany. Jest to system, który ma powoli stawać się nowym standardem w Londynie. Miasto do tej pory korzystało z takiej technologii tylko podczas imprez masowych pokroju koncertów czy meczów piłki nożnej.
źródło: tabletowo.pl

Aktywiści z Dazzle Club walczą z systemem rozpoznawania twarzy poprzez malowanie wyraźnych linii na twarzy.


W mieście Detroit od jakiegoś czasu funkcjonuje technologia, pozwalająca na skanowanie twarzy przechodniów, będących w zasięgu kamer miejskiego monitoringu. Działanie technologii było w ukryte i służyło do dokonywania aresztowań. Informacje o owym systemie zostały przypadkowo ujawnione w maju w raporcie Uniwersytetu Georgetown. Władze Detroit nie chcą pozbywać się systemu rozpoznawania twarzy. W całym mieście zamontowano aż 600 kamer, które rejestrują obraz w wysokiej rozdzielczości. Jest to dla miejscowej policji nieocenione źródło informacji o obywatelach.
źródło: bezprawnik.pl

Według „Der Spiegel”, niemiecki minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer planuje wyposażyć 134 stacje kolejowe i 14 lotnisk w kamery zdolne do automatycznej identyfikacji osób w tłumie w celu rozszerzenia niemieckiego systemu automatycznego rozpoznawania twarzy. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przetestowało kamery rozpoznające twarz już w 2018 roku na stacji Berlin-Südkreuz. Minister spraw wewnętrznych Seehofer przekonywał, że systemy rozpoznawania twarzy „sprawią, iż policja będzie działać jeszcze wydajniej, zwiększając w ten sposób bezpieczeństwo obywateli”.
źródło: pch24.pl


System zaufania społecznego

Rozpoznawanie twarzy jest krokiem milowym do wprowadzenia systemu zaufania społecznego. Taki system działa już w Chinach, gdzie obejmuje pełną kontrolą 400 mln ludzi. Jeszcze w tym roku ma on zacząć śledzić i oceniać zachowanie wszystkich chińczyków. Można się spodziewać, że z czasem takie rozwiązanie trafi również do Polski.

Chiński ranking obywateli – To już dziś


Przeczytaj ten artykuł i dowiedz się więcej o tym, jak działa system zaufania społecznego w Chinach.

Zobacz: Internet rzeczy – dr Diana Wojtkowiak – torsionfield.eu



Wprowadzenie kryptowaluty

Ostatecznym celem wycofania gotówki nie jest wcale zastąpienie jej pieniądzem elektronicznym, ale wprowadzenie państwowej kryptowaluty. Chyba każdy słyszał już o Bitcoinie, czyli o niezależnej kryptowalucie, którą państwa starają się zwalczać. Jednak mało kto wie, że większość państw zamierza wkrótce wprowadzić swoje własne cyfrowe waluty. W Chinach to już się dzieje. Co państwo na tym skorzysta i co my stracimy, tego właśnie możesz się dowiedzieć z filmu zamieszczonego poniżej. Ale na początek warto zrozumieć podstawy. O co w ogóle chodzi z tymi kryptowalutami? I tutaj mam dwa artykuły do wyboru, ten pierwszy jest prostszy, dla osób początkujących w temacie, a drugi dla osób, które co nieco orientują się w ekonomii.

Zobacz: Powstaje nowa kryptowaluta. Chiny pionierem ultranowoczesnego totalitaryzmu

Zobacz: Nadchodzi globalna kryptowaluta


Teraz czas na film, który dokładnie wyjaśnia dlaczego skutki wprowadzenia waluty cyfrowej będą przerażające. Niestety film jest po angielsku, ale można włączyć napisy przetłumaczone automatycznie.

Government Digital Currency: Why You Should Be TERRIFIED!



Od Orwella do Huxleya

„Poprzez umiejętne i długotrwałe użycie propagandy można sprawić, że ludzie będą widzieć niebo jako piekło, albo ekstremalnie nędzne życie jako raj.” – Adolf Hitler.


Dzisiejszy świat niezwykle przypomina antyutopię z książki Georga Orwella pt. „1984”. Choć Orwell napisał ją w 1948 roku, to niezwykle trafnie zdołał przewidzieć jak potoczą się losy świata. Kto nie przeczytał tej książki lub nie obejrzał filmu o tym samym tytule, niech obejrzy chociaż jej streszczenie na filmie poniżej (po angielsku).

Video SparkNotes: Orwell’s 1984 Summary


Inną znaną książką w tym temacie jest „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya. Przedstawia ona świat, w którym wszyscy ludzie są szczęśliwi – bo muszą być szczęśliwi. A jeśli nie są, to grozi im banicja. Wizja Huxleya nie spełniła się tak dokładnie, jak wizja Orwella, ale jeszcze nic straconego, bo… chyba właśnie zaczyna się spełniać! Przeczytaj artykuł opublikowany przez Światowe Forum Ekonomiczne i zobacz jaki świat przyszłości proponują dla nas elity.

Światowe Forum Ekonomiczne przedstawiło na swojej stronie internetowej wizję świata w roku 2030. W artykule pod wymownym tytułem „Witamy w roku 2030 – Nie posiadam niczego, nie mam żadnej prywatności, a życie nigdy nie było lepsze” – zmierzają w kierunku świata, w którym nieliczni wciąż pozostają ekstremalnie bogaci, a reszta społeczeństwa jest bezwolna i zdegenerowana. Ale z jakiegoś powodu reszta ta jest jednak szczęśliwa. Zamieszczam tłumaczenie artykułu, abyście mogli zobaczyć jaki jest plan elit na świat w następnej dekadzie.

Witam w roku 2030. Witam w moim mieście – czy raczej powinnam powiedzieć w „naszym mieście”. Nic nie mam. Nie mam samochodu. Nie jestem właścicielką domu. Nie mam żadnych urządzeń ani żadnych ubrań. Może to dla ciebie wydawać się dziwne, ale dla nas w tym mieście to ma sens. Wszystko co wcześniej było uważane za produkt obecnie stało się usługą. Mamy dostęp do transportu, zakwaterowania, żywności i wszystkich rzeczy, których potrzebujemy w naszym codziennym życiu. Jedna po drugiej, wszystkie z tych rzeczy stały się darmowe, więc przestało dla nas mieć znaczenie by wiele posiadać. Jako pierwsza stała się darmowa dla wszystkich cyfrowa komunikacja. Potem, kiedy czysta energia stała się darmowa, wszystko przyspieszyło. Drastycznie spadły ceny transportu. Przestało mieć sens posiadanie samochodu, ponieważ w ciągu kilku minut mogliśmy wezwać samochód autonomiczny lub latający samochód do dłuższych podróży. Kiedy funkcjonowanie transportu publicznego stało się łatwiejsze, szybsze i bardziej wygodne niż samochód, zaczęliśmy transportować się w bardziej zorganizowany i skoordynowany sposób. Teraz trudno mi uwierzyć, że wcześniej godziliśmy się na zatory i korki, nie wspominając już o zanieczyszczeniu powietrza z silników spalinowych. O czym my myśleliśmy? Czasami kiedy chcę spotkać się z niektórymi z moich przyjaciół używam roweru. Cieszę się ćwiczeniem i jazdą. Podróż podnosi jakby na duchu. Zabawne, jak pewne rzeczy nigdy nie zdają się tracić na emocjach: spacer, jazda na rowerze, gotowanie, rysowanie i uprawianie roślin. To ma sens i przypomina nam o tym, jak nasza kultura wyłoniła się z bliskiej relacji z naturą.

Problemy środowiska wydają się być odległe. W naszym mieście nie płacimy czynszu, ponieważ ktoś inny korzysta z naszego wolnego miejsca, gdy nie jest nam potrzebne. Mój dzienny pokój jest wykorzystywany do spotkań biznesowych, kiedy mnie tam nie ma. Raz na jakiś czas chcę coś dla siebie ugotować. To proste – niezbędne wyposażenie jest dostarczane do moich drzwi w ciągu kilku minut. Ponieważ transport stał się darmowy, przestaliśmy zbierać te wszystkie rzeczy w naszych domach. Dlaczego przetrzymywać maszynę do robienia makaronu i kuchenkę w naszych szafach? Możemy po prostu zamówić je, gdy ich potrzebujemy. To również doprowadziło do przełomu w kołowej gospodarce. Gdy produkty stają się usługami nikt nie jest zainteresowany rzeczami o krótkiej żywotności. Wszystko jest zaprojektowane z myślą o trwałości, naprawie i recyklingu. Materiały cyrkulują w naszej gospodarce szybciej i mogą być dość łatwo przekształcone w nowe produkty. Problemy środowiskowe wydają się odległe, ponieważ używamy tylko czystej energii i czystych metod produkcji. Powietrze jest czyste, woda jest czysta i nikt nie odważy się dotknąć chronionych obszarów przyrody, ponieważ stanowią one taką wartość dla naszego samopoczucia. W miastach mamy mnóstwo zieleni, roślin i drzew. I nadal nie rozumiem, dlaczego w przeszłości wypełnialiśmy wszystkie wolne miejsca w mieście betonem.

Zakupy? Nie mogę sobie przypomnieć, co to jest. Dla większości z nas, zostało to przekształcone w wybór rzeczy do użycia. Czasami wydaje się to zabawne a czasami po prostu chcę by algorytm zrobił to za mnie. On teraz zna mój gust lepiej niż ja. Gdy sztuczna inteligencja AI i roboty przejęły tak wiele z naszych prac, nagle mam czas by dobrze zjeść, dobrze spać i spędzać czas z innymi ludźmi. Koncepcja godzin szczytu nie ma już dłużej sensu, ponieważ praca jaką robimy może być wykonana w dowolnym momencie. I naprawdę nie wiem, czy można to nazwać pracą. To jest bardziej jak czas myślenia, tworzenia i rozwoju. Przez pewien czas wszystko zostało przekształcone w rozrywkę, a ludzie nie chcieli przejmować się trudnymi kwestiami. Dopiero w ostatniej chwili okazało się, jak korzystać z tych wszystkich nowych technologii dla lepszych celów niż tylko zabijanie czasu.

Moim największym zmartwieniem są wszyscy ludzie, którzy nie mieszkają w naszym mieście. Ci, których straciliśmy po drodze. Ci, którzy zdecydowali, że cała ta technologia to zbyt wiele. Ci, którzy czuli się przestarzali i bezużyteczni, kiedy roboty i AI przejęły dużą część naszych prac. Ci, którzy byli rozeźleni na ustrój i zwrócili się przeciwko niemu. Żyją teraz w inny sposób, poza miastem. Niektórzy tworzą małe samodzielne samowystarczalne społeczności. Inni po prostu zatrzymali się w pustych i opuszczonych domach w małych XIX wiecznych wioskach. Raz na jakiś czas denerwuję się tym, że nie mam prawdziwej prywatności. Gdziekolwiek pójdę wszystko jest rejestrowane. Wiem, że gdzieś, wszystko co robię, myślę i marzę jest nagrywane. Mam tylko nadzieję, że nikt nigdy nie wykorzysta tego przeciwko mnie. W sumie, to jest dobre życie. Znacznie lepsze niż ścieżka w której stało się tak oczywistym, iż nie możemy kontynuować tego samego modelu wzrostu. Działy się te wszystkie straszne rzeczy: choroby cywilizacyjne, zmiany klimatyczne, kryzys uchodźców, degradacja środowiska, całkowicie zatłoczone miasta, zanieczyszczone wody, zanieczyszczone powietrze, niepokoje społeczne i bezrobocie. Straciliśmy zbyt wielu ludzi, zanim zdaliśmy sobie sprawę, że możemy robić rzeczy inaczej.

Taki obraz poznajemy czytając tekst, który w 2017 roku przedstawił wizję naszej przyszłości.
źródło: prisonplanet.plweforum.org


Pierwsze w pełni zautomatyzowane miasta zaczynają już powstawać. Największym projektem tego typu jest miasto Neom, które powstaje w Arabii Saudyjskiej, nad Morzem Czerwonym. Miasto budowane za cenę $500 mld będzie zajmować powierzchnię 30-krotnie większą niż Nowy Jork. Następca tronu Arabii Saudyjskiej opisuje swój megaprojekt jako cywilizacyjny skok dla ludzkości, malując obraz w pełni zautomatyzowanego miasta sterowanego przez sztuczną inteligencję, w którym więcej będzie robotów niż ludzi, a transport zapewnią autonomiczne samochody i drony pasażerskie. Zakończenie realizacji pierwszego etapu planowane jest na 2025 rok.

Arabia Saudyjska to najbardziej totalitarny reżim świata, monarchia absolutna, z królem jako głową państwa. Działalność partii politycznych jest tam zakazana, a system prawny opiera się na szariacie. Organizacje międzynarodowe walczące o prawa człowieka donoszą, że w Arabii Saudyjskiej łamana jest wolność słowa, nieprzestrzegane są prawa kobiet, wykonuje się karę śmierci na więźniach politycznych, nie ma wolności religijnej i dyskryminuje się osoby homoseksualne. Zakazane są kina, teatry i picie alkoholu. W mieście Neom, żadne przewinienie mieszkańców nie umknie wszystkowidzącemu oku sztucznej inteligencji. To pierwsze w pełni zautomatyzowane miasto posłuży jako prototyp dla miast, które w przyszłości mają pokryć całą Ziemię.

Ekonomia współdzielenia, sztuczna inteligencja i inne wynalazki to tylko narzędzia, które można wykorzystać w dobrym, albo w złym celu. Jeśli ceną za udogodnienia ma być wieczna niewola to lepiej na razie dać sobie z tym spokój. Powinniśmy najpierw zawalczyć o wolność, a dopiero potem zacząć budować świat, jaki będzie dla nas najlepszy.

Dodatkowe informacje:

Streszczenie książki „Nowy wspaniały świat” (po angielsku)
Zobacz: Video SparkNotes: Aldous Huxley’s Brave New World summary

Stanisław Krajski opowiada, które z planów Huxleya już się wypełniły
Zobacz: Stanisław Krajski: Huxley

Skrót wywiadu Davida Icke’a, w którym opowiada, po co zorganizowano plandemię
Zobacz: Czy koronawirus to spisek, aby odebrać nam wolność i zbudować społeczeństwo Igrzysk Śmierci? – Radio Wnet

Film „Wyścig z czasem”
Zobacz: Wyścig z Czasem (2011) Lektor Cały Film

– PAŃSTWO POLICYJNE

Innym celem plandemii, poza inwigilacją, jest podzielenie społeczeństwa i wprowadzenie państwa policyjnego. Czyli dokładnie to, co planowano we wspomnianym na poprzednich stronach dokumencie Fundacji Rockefellera. Pokażę na przykładach jakie formy totalitaryzmu są właśnie wprowadzane.

08.05.2020 Warszawa Ogolnopolski Strajk Przedsiebiorcow w Warszawie fot Artur Zawadzki/REPORTER



Dystansowanie społeczne

Jedną z branż, która najmocniej odczuła skutki lockdown’u, jest branża rozrywkowa. Wszelkie imprezy, spotkania towarzyskie czy koncerty zostały odwołane lub przeniosły się do internetu. Innym skutkiem było to, że duża część pracowników zrezygnowała z codziennych dojazdów do biura i przerzuciła się na pracę zdalną. W „Nowej Normalności” kontakty międzyludzkie mają być ograniczone. Zamiast spotkań towarzyskich w małym lub większym gronie proponuje się nam telekonferencje poprzez aplikacje typu Microsoft Teams czy podobne aplikacje śledzące i nagrywające naszą aktywność. Praca zdalna daje co prawda oszczędność czasu na dojazdach, ale jednocześnie prowadzi do spadku wydajności. Ludzie potrzebują bezpośrednich kontaktów z innymi, aby mieć motywację. To wzajemna rywalizacja, pochwały lub opinie krytyczne, przekazywane czasem tylko poprzez subtelne gesty lub ich brak, dają poczucie przynależności do grupy i dostarczają chęci do pracy. Celem rządu jest podzielenie i oddalenie od siebie ludzi, aby nie potrafili się zorganizować przeciwko tworzeniu państwa policyjnego.


Prześladowanie kościoła

Zakazane zostało też uczestnictwo we mszach świętych. Celem jest nie tylko utrudnienie katolikom spotkań i wymiany poglądów, ale przede wszystkim osłabienie Kościoła Katolickiego. Bill Gates w reportażu CBS powiedział, że być może religia katolicka zostanie zakazana, dopóki wszyscy nie przyjmą szczepionki. Mówi o zawieszeniu masowych zgromadzeń na 18 miesięcy lub na zawsze. O prześladowaniu Kościoła przez masonów często mówi wieloletni badacz masonerii Stanisław Krajski. Warto obejrzeć.

Absurd! Kwarantanna+ 40 osób w autobusie, a tylko 5 w kościele. Stanisław Krajski

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Niesłychane represje wobec pielgrzymów – Stanisław Krajski

Zobacz: Dwa spiski przeciwko Kościołowi, a większość z nas się nie broni. Czy katolicy zejdą do podziemia? – Stanisław Krajski

Zobacz: Testy wypadły pomyślnie: zgodzimy się na wszystko! – Stanisław Krajski


Wprowadzenie dronów

Niektórzy ludzie donoszą, że kiedy spotykali się w grupie, to zaraz przyjeżdżała policja, żeby wystawić im mandat. A gdy spotkali się ponownie, tym razem zostawiając w domu swoje smartfony, wtedy policja ich nie nakryła. Z tego wynika, że państwo zażądało od operatorów komórkowych udostępnienia danych o naszej lokalizacji przede wszystkim po to, aby wykrywać miejsca, w których gromadzą się ludzie. Dzięki temu policja może szybko rozbijać małe grupy, zanim połączą się w większą demonstrację. Do śledzenia ludzi zaczęto wykorzystywać też drony.

Kiedy na początku plandemii pokazywano ujęcia z Chin, na których drony śledzą ludzi, wydawało się, że w Europie takie metody jeszcze długo nie będą stosowane. Okazało się jednak, że państwa wykorzystały okazję, żeby wprowadzić ten wynalazek do służby z pominięciem społecznej dyskusji. Teraz wykorzystują drony, żeby prześladować ludzi, którzy wychodzą z domów.

Madrid police use drones to broadcast messages amid coronavirus outbreak | ABC News


Drony wprowadzono jednocześnie na całym świecie. Tutaj film z Indii.

Police drone catches teens violating COVID-19 lockdown


Zakaz manifestacji


Chyba najpoważniejszym zakazem w ramach lockdown’u był zakaz manifestacji. W jednej chwili cały naród został pozbawiony prawa do protestu i stał się całkowicie zdany na łaskę polityków. Władza robi wszystko, aby zapobiec protestom i znalazła na to niezwykle perfidny sposób.

Na pewno pamiętasz, że używane przez rząd testy RT-PCR nigdy nie zostały zatwierdzone do wykrywania COVID-19 i się do tego nie nadają. Wiesz też, że liczba wykrytych przypadków COVID-19 jest proporcjonalna do liczby przeprowadzonych testów. Nie ma żadnej epidemii koronawirusa, jest tylko epidemia testów. W ten sposób rząd z łatwością manipuluje wynikami. Jeśli chcą zwiększyć liczbę wykrytych przypadków, to po prostu zwiększają liczbę przeprowadzanych testów. A jeśli chcą zwiększyć liczbę przypadków wśród jakiejś konkretnej grupy ludzi, to wystarczy, że przeprowadzą w tej grupie zmasowaną akcję testów. W ten sposób rząd rozprawił się z górnikami, którzy szykowali się do zorganizowania protestu. Przeprowadzono wielką akcję testów wśród górników i tak powstała „epidemia” na Śląsku. A co najciekawsze, sam minister Szumowski przyznaje, że tak właśnie było.

Jak wyjaśnił na antenie RMF FM szef resortu zdrowia, rekord zakażeń na Śląsku wynika z tego, że przeprowadzane są przesiewowe badania w zakładach pracy. Dodał, że gdyby nie badania wszystkich górników, to mielibyśmy spadki. „Dzienny rekord zachorowań wynika z tego, że górnicy i ich rodziny, a także osoby z innych ognisk zakażeń poddane zostały badaniom przesiewowym” – podkreślił minister zdrowia Łukasz Szumowski. „Nikt tego w Europie nie robi. U nas jest zrobionych prawie 1 mln testów” – stwierdził Szumowski zaznaczając, że można uznać, że Śląsk, jako region, faktycznie jest w takim stopniu „zajęty” jak inne województwa. Równocześnie podkreślił, że górnicy w większości bezobjawowo przechodzą chorobę. W Polsce od soboty odnotowano łącznie 1 750 nowych zakażeń wirusem SARS-CoV-2, z czego 1 002 przypadki pochodziły ze Śląska. Większość z nich zdiagnozowano u rodzin górniczych i górników. Z powodu ognisk choroby od wtorku na trzy tygodnie wstrzymano prace w 12 kopalniach – dwóch Jastrzębskiej Spółki Węglowej i dziesięciu Polskiej Grupy Górniczej.

Czyli mówiąc w skrócie, minister Szumowski przyznaje, że zwiększona liczba wykrytych przypadków jest spowodowana tylko zwiększeniem liczby testów i przyznaje, że na Śląsku nie ma większej liczby zakażeń, niż gdzie indziej. Przyznaje też, że zdiagnozowani górnicy w większości nie mają żadnych objawów. Ministerstwo Zdrowia sprecyzowało, że tylko 2% zdiagnozowanych górników ma jakiekolwiek objawów. To tyle co w populacji zdrowych osób, bo w każdej grupie ludzi znajdzie się te 2% osób, które mają jakiś kaszel, albo katar. A mimo to wstrzymano prace w kopalniach! Totalny absurd!

Każdy z nas może zostać przetestowany wadliwym testem na koronawirusa i zamknięty w kwarantannie. To może przytrafić się również tobie. Przeczytaj ten artykuł i nie daj się nabierać na rządowe manipulacje.

Zobacz: Górnicy mieli iść na Warszawę i nagle wybuchł „COVID-19” na śląsku


Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że duża liczba zdiagnozowanych przypadków na Śląsku wynika tylko z przeprowadzenia dużej liczby testów. Mimo to, zamierzają kontynuować wzmożone testowanie! Przeczytaj co powiedział rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Zobacz: 98 procent zakażeń w śląskich kopalniach jest bezobjawowych!


Na naszych oczach tworzy się państwo policyjne i tworzy się ono po to, żeby zostać z nami na dłużej. Na całym świecie państwa wykorzystują fałszywą pandemię do rozbijania protestów i osiągania swoich celów politycznych. Polski rząd wykorzystał koronawirusa, aby zamknąć kopalnie. W wielu krajach z powodu plandemii zniknęły protesty „żółtych kamizelek”. Chiny wykorzystały moment, w którym media całego świata zajęte są koronawirusem, aby przejąć kontrolę nad Hongkongiem. Również w Serbii policja brutalnie traktuje demonstrantów.

Serbian protesters clash with police over government handling of coronavirus

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Sekretarz Stanu USA oficjalnie: „Hongkong stracił niezależność” (po ost. akcji Chin) – A. Zell


Policja się zbroi

Egzekwowanie obostrzeń w czasie plandemii wymaga wzmożonego zaangażowania służb. Policja zbroi się w tym celu, na niespotykaną od dawna skalę – ustalił reporter Radia ZET, Jacek Czarnecki. Udało mu się ustalić, że policja składa przetargi na zakup sprzętu i nowych pojazdów. Już zakończono jeden z nich za prawie 20 mln zł – na zakup tzw. środków przymusu bezpośredniego, a konkretnie pięciu armatek wodnych. To duże pojazdy ciężarowe (o długości do 10 metrów) służące do tłumienia manifestacji. Drugi przetarg dotyczy aż 30 mln sztuk amunicji – co jest, jak mówią eksperci – liczbą niesłychaną, przewyższającą dotychczasowe zamówienia dwu-, a nawet trzykrotnie.


Kolejny przetarg dotyczy pojazdów typu furgon. Są one używane w czasie manifestacji, do przewożenia policjantów prewencji i aresztantów. Tych policja chce kupić aż 124 sztuki. Znane jest wymagane wyposażenie aut przeznaczonych do tłumienia zamieszek. Na liście wskazano m.in. kuloodporne szyby, młot fortyfikacyjny oraz zestaw kamer do monitorowania całego otoczenia i dysk twardy umożliwiający zapis co najmniej 7 godzin nagrań ze wszystkich kamer. Nowe policyjne radiowozy wypadowe pomieszczą do 7 funkcjonariuszy razem z ich całym rynsztunkiem. Każdy z policjantów będzie mógł zatem przewieźć swój sprzęt w postaci hełmu, tarczy, miotacza pieprzu, kamizelki kuloodpornej oraz broni służbowej (strzelba gładkolufowa, pistolet maszynowy lub karabin maszynowy). Komenda Główna Policji wymaga, aby w pełni obciążony radiowóz (z kompletem pasażerów i bagażem) poruszał się z maksymalną prędkością nie niższą niż 150 km/h. Mimo epidemii koronawirusa policja nie zgadza się na przesunięcie terminów składania ofert. Do 30 listopada tego roku zwycięzca przetargu musi dostarczyć 80 furgonetek, a kolejne 44 do 14 grudnia.
źródło: wiadomosci.radiozet.plauto-swiat.pl


Pensje w mundurówce pójdą w górę. Funkcjonariusze policji, straży pożarnej, straży granicznej i Służby Ochrony Państwa dostaną podwyżki pensji w wysokości średnio 500 złotych miesięcznie. Nowe prawo zakładać ma także m.in zwrot kosztów poniesionych na ochronę prawną, jeśli postępowanie, któremu poddano policjanta, zostanie rozstrzygnięte na jego korzyść. Co więcej funkcjonariusze będą mogli liczyć na inne benefity, jak ekwiwalent za niewykorzystany urlop, a także dodatki za wiek, staż czy ciężkie warunki pracy. Za ustawą w ten sposób zwiększającą pensje w mundurówce Sejm opowiedział się niemal jednogłośnie.

Podczas, gdy w planach jest pozbawienie obywateli prawa do posiadania choćby broni czarnoprochowej, władza zbroi się na potęgę. Jednocześnie PiS zamierza dodać do „ustawy covidowej”, zapis o całkowitej bezkarności za łamanie prawa przez funkcjonariuszy, jeśli tylko nastąpiło ono „w celu przeciwdziałania COVID-19”. Amunicję dokupuje również Kancelaria Sejmu, a Sejm zamienia się w twierdzę nie do zdobycia.

Zobacz: Władza zmienia sejm w bastion nie do zdobycia z własym laboratorium biochemicznym



Obozy FEMA

Na całym świecie budowane są obozy dla ludzi, którzy sprzeciwiają się wprowadzaniu nowego, totalitarnego ustroju. O tym nie powiedzą ci w mediach.

Zobacz: System boi się światowego buntu – 100 miast-więzień tworzonych przez Fundację Rockefellera i FEMA


Także w Polsce tworzone są obozy do masowego internowania ludzi.



Przygotowania do wojny

Nie ulega wątpliwości, że sytuacja na świecie stała się bardzo niebezpieczna. Pojawia się też wiele doniesień, które mogą sugerować, że państwa przygotowują się do wojny. Nie chcę nikogo nadmiernie straszyć. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Ale muszę powiedzieć o faktach, który zaobserwowałem:

Serwis wiadomosci.tvp.pl poinformował 6 czerwca 2020, że w Polsce przeprowadzany jest wojskowy spis. Wojsko rejestruje samochody, ciężki sprzęt, a nawet usługi mechaników czy fryzjerów. Wszystko, co może przydać się wojsku w czasie ewentualnej wojny ma znaczenie. Od kilku tygodni do skrzynek Polaków trafiają informacje o postępowaniu w sprawie świadczenia na rzecz obrony.

Minister obrony Federacji Rosyjskiej Siegiej Sojgu ogłosił rozpoczęcie 17 lipca 2020 r. niespodziewanego sprawdzenia gotowości jednostek Zachodniego i Południowego Okręgu Wojskowego, graniczących m. in. z państwami NATO, Białorusią i Ukrainą. W ćwiczeniu, weźmie udział około 150 tys. żołnierzy, 26 tys. jednostek sprzętu i ponad 400 samolotów oraz śmigłowców. Skala działań jest ogromna a całe zdarzenie dość nietypowe. Zwykle tego typu sprawdzenie obejmowało jeden okręg wojskowy, a siły zaangażowane były kilkukrotnie mniejsze.

Rozpoczyna się druga faza trwających od kilkunastu tygodni manewrów amerykańskich wojsk Defender Europe 2020. Kolejny etap obejmuje transport żołnierzy i sprzętu z amerykańskiej ciężkiej jednostki pancernej do Polski. 4 czerwca w Polsce rozpoczęły się odroczone z powodu pandemii koronawirusa ćwiczenia wojskowe Defender Europe 2020 w przerzucie wojsk USA do Europy. Od 14 lipca do 23 sierpnia br., w ramach ćwiczeń wojsk amerykańskich (Emergency Deployment Readiness Exercise) przerzucona zostanie do Europy jednostka pancerna.

Jest też ta niesławna „ustawa o bratniej pomocy”, zwana inaczej ustawą „1066”, przyjęta przez sejm w 2014 roku. Ustawa zezwala obcym służbom na zbrojną interwencją na terytorium naszego kraju i pomoc na przykład w pacyfikowaniu demonstracji, jeśli rząd uzna, że zagrażają one porządkowi publicznemu. Ustawa „1066” daje funkcjonariuszom innych państw nawet większe uprawnienia niż polskim służbom. W najbardziej drastycznym przypadku, ustawa ta zezwala obcym wojskom, za zgodą polskich władz, na strzelanie do Polaków na ziemi polskiej.

Rząd blokuje wydawanie paszportów. Zapytana o sprawę rzeczniczka urzędu przyznała, że na podstawie rozporządzeń premiera urzędy ograniczyły obsługę interesantów. Przed urzędami postawieni zostali ochroniarze, a ludzie nie są wpuszczani do budynku. Ochroniarze informują jedynie, że konieczne będzie wcześniejsze umówienie się telefoniczne. Takiej informacji nie ma na stronie internetowej urzędu i dowiadujemy się jej dopiero przed urzędem. Z własnego doświadczenia wiem, że umawianie się przez telefon okazuje się fikcją, bo nikt nie odbiera telefonu. Dopiero po kilku dniach prób urzędniczka odebrała mój telefon i udało się umówić na wyrobienie paszportu. Zapewne drugie tyle prób trzeba by podjąć, aby potem umówić się na odbiór paszportu. Są też doniesienia, że urzędnicy wymagają udowodnienia, że ma się ważny powód do wyjazdu za granicę. Tylko wtedy możliwe jest otrzymanie paszportu. Wielu ludzi w tej sytuacji zrezygnuje i zapewne o to chodzi, żeby zatrzymać Polaków w kraju. Chyba nikt na poważnie nie wierzy, że odbiór paszportu niesie ze sobą zagrożenie utraty życia z powodu koronawirusa. Robienie zakupów w sklepie jest dozwolone, to dlaczego załatwianie ważnych spraw urzędowych jest tak utrudniane?

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Chiny vs. USA. Idzie na wojnę. Grzegorz Braun

– WIELKI RESET

„Wielu ludzi wciąż myśli, że kiedyś wrócimy do normalności. Nie przejmują się tym, dokąd zmierza świat. Ich najbardziej niepokojące myśli dotyczą tego, co dzieje się dziś wieczorem w TV, czy będą mogli wyjechać na letnie wakacje i jak sobie radzą ich akcje na giełdzie. Rozmawianie z nimi o powadze naszej sytuacji jest jak rozmowa ze ścianą. Byli pierwszymi, którzy założyli maski na twarz, zanim stały się obowiązkowe, pierwszymi, którzy donoszą na swoich sąsiadów za kichanie, i jako pierwsi ustawią się w kolejce po niesprawdzone szczepionki. Myślą, że wszystko, co muszą zrobić, to założyć maskę, przyjąć szczepionkę i nalegać, aby wszyscy zrobili to samo, a wtedy życie wróci do normy. Są w wielkim błędzie.

„Prawda jest taka, że ​​życie, jakie znamy – skończyło się. Nie wróci już do tego, czym było. Musisz się na to przygotować, ponieważ będzie jeszcze gorzej. O wiele gorzej. To koniec świata, jaki znamy. Nie mogę powiedzieć dokładnie, co się wydarzy, ponieważ sytuacja jest płynna i wiąże się z nią wiele czynników. Jednak jeśli wnikliwie badasz wydarzenia na świecie to możesz zgadnąć, co wydarzy się dalej i nie jest to piękny scenariusz. Jeśli teraz czujesz się wzburzony, to ja też. Każdy, kto nie jest wzburzony w tym momencie, jest albo martwy, albo kretynem, albo jednym i drugim.” – Mike Stone
źródło: globalna.infohenrymakow.com


Kryzys

Ostatnie miesiące były bolesnym okresem dla milionów Amerykanów, ale nie dla tamtejszych miliarderów. Ekonomiści z Institute for Policy Studies opublikowali raport dotyczący wpływu plandemii na majątki najbogatszych Amerykanów. Wynika z niego, że miliarderzy zza oceanu w ciągu trzech miesięcy wzbogacili się o 637 miliardów dolarów. Łączny majątek amerykańskich miliarderów powiększył się z 2,95 biliona do 3,58 biliona dolarów. Raport brał pod uwagę okres od 18 marca do 11 czerwca, a więc okres, gdy giełda odbijała się po wcześniejszych spadkach. Te liczby są więc trochę wyolbrzymione, ale nie ulega wątpliwości, że kryzys okazał się dla miliarderów bardzo dochodowy.

Największe zyski zanotowała pierwsza piątka najbogatszych. Właściciel Amazona – Jeff Bezos, obecnie najbogatszy człowiek na świecie – od początku kryzysu do lipca wzbogacił się o ponad $70 mld. Tymczasem, jak donosi portal Common Dreams, Amazon przestał wypłacać pracownikom tymczasową premię za pracę w niebezpiecznych warunkach, wynoszącą dwa dolary za godzinę. Od początku pandemii wzbogacił się też Mark Zuckerberg. Założyciel Facebooka jest bogatszy o 30 miliardów dolarów. Inni miliarderzy z sektora technologicznego także pomnożyli swoje fortuny. Szef Tesli – Elon Musk, założyciele Google – Sergey Brin i Larry Page oraz były dyrektor Microsoftu – Steve Ballmer, od 18 marca wzbogacili się o minimum 13 miliardów dolarów. W czasie, gdy wiele małych przedsiębiorstw zostało zmuszonych, żeby zamknąć działalność, w Ameryce przybyło szesnastu nowych miliarderów.

Od 10 do 16 maja w USA złożono ponad 2,4 mln nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych – wynika z opublikowanych w czwartek danych ministerstwa pracy. To ósmy tydzień z rzędu z ponad dwoma milionami takich zgłoszeń, a od początku plandemii po zasiłek dla bezrobotnych zgłosiły się 44 miliony Amerykanów. Stopa bezrobocia przekroczyła 17%, osiągając najwyższy poziom od czasu Wielkiego Kryzysu w latach 30-tych. Kryzys uderzył szczególnie w najsłabiej wynagradzanych pracowników, zatrudnionych w turystyce i usługach. Prezes FED’u Jerome Powell oświadczył, że ożywienie amerykańskiej gospodarki może nastąpić dopiero w przyszłym roku i, aby było pełne, konieczne jest pojawienie się szczepionki przeciwko koronawirusowi. Według jego szacunków bezrobocie w USA przekroczy 25%.


Dochód podstawowy

W trudnych czasach epidemii koronawirusa masowo wprowadzana jest koncepcja dochodu podstawowego. Amerykański Business Insider wyliczył, że już 14 państw rozdaje, albo zaraz zacznie rozdawać pieniądze pracownikom lub obywatelom.  Na przykład Dania płaci od 75% do 90% pensji wszystkim zatrudnionym w firmach, które przez koronawirusa przestały działać. Taka sytuacja ma trwać przez 13 tygodni. Warunek jest taki, że nie mogą oni pracować, ich firmy nie mogą ich zwolnić i muszą przestrzegać zaleceń przeciwepidemicznych.

Podobne rozwiązanie wprowadzono w Holandii – tam pracownik może otrzymać do 90% pensji od państwa przez trzy miesiące, jeśli pracował w firmie, która utraciła co najmniej 20% przychodów.

Wielka Brytania, gdzie funkcjonuje już zbliżone rozwiązanie, płaci do 80% pensji. Ciekawostką tutaj jest fakt, że te pieniądze mogą być wypłacone pracownikom zwolnionym już z powodu epidemii, pod warunkiem, że firma znowu przyjmie ich do pracy, której oczywiście teraz i tak nie mogą wykonywać.

Nieco inaczej dochód podstawowy zaczął funkcjonować we Włoszech i we Francji. W pierwszym z tych krajów zdecydowano się na wypłatę 600 euro za marzec samozatrudnionym i robotnikom sezonowym. We Francji samozatrudnieni mogą teraz liczyć na jednorazową wypłatę do 1600 euro od państwa. Pewne wsparcie mogą też otrzymać w Niemczech, choć tutaj finansuje je nie rząd federalny, tylko poszczególne landy.

Dochód podstawowy stał się rzeczywistością nawet w USA. Tam przyjął formę jednorazowej zapomogi w wysokości 1200 dolarów od rządu dla każdego Amerykanina, który zarabia mniej niż 75 tys. dolarów rocznie. Te pieniądze zostały wypłacone w połowie kwietnia.
źródło: next.gazeta.pl

W opublikowanym właśnie raporcie ONZ proponuje wprowadzenie tymczasowego dochodu podstawowego dla 2,8 mld najbiedniejszych ludzi, czyli dla 1/3 ludzkości. Przez zakaz wychodzenia z domu i brak możliwości pracy, miliardy ludzi popadły w problemy finansowe. Dochód podstawowy miałby zapewnić im zaspokojenie podstawowych potrzeb, takich jak dach nad głową czy żywność. ONZ przekonuje, że wprowadzenie pomocy finansowej dla biednych sprawi, że pandemia będzie się wolniej rozwijać.

Państwa najpierw zakazały ludziom pracy, by potem wspaniałomyślnie zaoferować im darmowe pieniądze. Pamiętajmy, że państwo nie ma żadnych pieniędzy poza tymi, które wcześniej zabierze w podatkach. Za te zapomogi dla wybranych zapłacą wszyscy, nawet przedsiębiorcy, którzy potracili swoje firmy podczas kryzysu, oraz ludzie pracujący na umowy tymczasowe, którzy nie kwalifikują się do otrzymania zapomogi.

Z czysto ekonomicznego punktu widzenia dochód podstawowy jest rozwiązaniem utopijnym. Dostawanie pieniędzy za nic wygląda atrakcyjnie, dopóki nie uświadomimy sobie, że są to nasze pieniądze, które państwo wcześniej nam zabrało. Wprowadzenie dochodu podstawowego wymaga znacznego podniesienia podatków, a to sprawi, że płace się zmniejszą. Wyobraź sobie świat, w którym dochód w niewielkim stopniu zależy od włożonego wysiłku. Czy ciągle chciałoby ci się pracować? Po wprowadzeniu dochodu podstawowego i podwyższeniu podatków ludzie nie będą już pracować tak chętnie – niektórzy całkowicie zrezygnują z kariery, inni przestaną brać nadgodziny, a jeszcze inni będą mieli mniejszą motywację do rozwoju zawodowego. Ponadto koszt dochodu podstawowego nie będzie rozłożony po równo. Przypominam, że bogaci mają wiele możliwości, aby unikać płacenia podatków. Ogromny kosztu tego rozwiązania poniesie klasa średnia. A biedni może nawet nieco zyskają finansowo. Ceną za to będzie jednak uzależnienie od państwa. Na przykład, kto nie będzie regularnie przyjmował zastrzyków, ten nie dostanie zasiłku.


Pracownicy wyszli na tym kryzysie różnie. Niektórzy stracili źródło utrzymania, ale część skorzystała – mimo, że nie muszą chodzić do pracy, to ciągle dostają pensję. Państwo wprowadziło takie zasiłki, żeby zapobiec protestom pracowników i udało im się to w pełni. Ludzie podczas lockdown’u czują się jak na urlopie, bo dostają darmowe pieniądze od państwa lub od pracodawcy. Znacznie gorzej wychodzą na tym przedsiębiorcy, którzy tracą podwójnie – muszą nie tylko ponosić koszt utrzymania biznesu np. koszt lokalu, ale muszą też płacić pracownikom za nic. Takie obciążenie doprowadza firmy do upadku i sprawia, że pracownicy, po takim korona-urlopie nie będą mieli dokąd wracać.

Wszystkie skutki kryzysu bardzo dokładnie wpisują się plan świata na rok 2030, jaki przedstawiło WEF. Bogaci stają się jeszcze bogatsi, małe biznesy upadają, co skutkuje pauperyzacją klasy średniej, a ludzie biedni zostają uzależnieni od zasiłków. Celem jest społeczeństwo, w którym nie ma średnich. Są tylko ludzie obrzydliwie bogaci oraz biedni, zależni od skromnego dochodu podstawowego. Obniżenie standardu życia, i co za tym idzie, zmniejszenie liczby podróży zagranicznych wypełni też postulat o zmniejszeniu oddziaływania ludzi na środowisko.


Polityka zerowego wzrostu

Przy okazji kryzysu Klub Rzymski – eksperckie ramie ONZ – na łamach gazety George’a Sorosa wzywa do zmiany systemu świata zachodniego. Powtarzając mantrę „limitu wzrostu”, Klub Rzymski twierdzi, że epidemię koronawirusa spowodowały niezrównoważona gospodarka, niezrównoważona populacja i zmiany klimatu. W artykule pt. „A green reboot after the pandemic” (Zielony restart po pandemii), Klub Rzymski domaga się wdrożenia nowego modelu gospodarki. Ich model zakłada odejście od gospodarki rynkowej w kierunku sterowanej odgórnie gospodarki zerowego wzrostu. Efektem tej zielonej transformacji będzie niekończąca się stagnacja gospodarcza, przeniesienie olbrzymiej części pracowników do bezproduktywnych obszarów gospodarki, reglamentacja pracy, reglamentacja rozwoju technologii i reglamentacja konsumpcji energii.

Klub Rzymski jest jedną z kluczowych instytucji stojącą za polityką zerowego wzrostu. Jest on odpowiedzialny za wymyślenie problemu CO2, o czym możemy przeczytać w ich własnej publikacji – „The First Global Revolution” (Pierwsza rewolucja globalna: raport Rady Klubu Rzymskiego). W książce z 1991 roku czytamy: „W poszukiwaniu wspólnego wroga, przeciwko któremu możemy się zjednoczyć, wpadliśmy na pomysł, że zanieczyszczenie, groźba globalnego ocieplenia, brak wody, głód itp., spełnią nasze oczekiwania. (…) Wszystkie te niebezpieczeństwa są powodowane przez ingerencję ludzkości w naturalne procesy, i tylko dzięki zmianie postaw i zachowań społeczeństw, negatywne zmiany mogą być przezwyciężone. Idąc dalej tym tokiem myślowym, prawdziwym wrogiem jest sama ludzkość.”

Jak każdy rozsądny człowiek wie, praca i odkrycia naukowe tworzą naszą cywilizację i pozwalają na utrzymanie wysokiego poziomu życia. Reglamentacja i kontrola w prosty sposób doprowadzają do zubożenia społeczeństwa. Niestety, dziś większość zachodnich państw realizuje właśnie taką politykę. Wydawało by się, że w obecnej, kryzysowej sytuacji państwa zachodnie szybko powrócą do polityki wolnego rynku i obniżania podatków, aby rozruszać gospodarkę i tym samym dać ludziom pracę. Niestety, nic z tego. Zachodnia cywilizacja jest niszczona przez międzynarodowe instytucje finansowe i sponsorowane przez nie ruchy polityczne. Ich celem jest przejęcie władzy nad wszystkimi wolnymi krajami i permanentna kontrola wszystkich obywateli.

Jednym z kluczowych elementów tej polityki jest deindustrializacja świata zachodniego. Klub Rzymski określa ten proces jako „degrowth”, czyli cofanie rozwoju. Proces ten ma polegać na ograniczeniu produkcji, konsumpcji i pracy w świecie zachodnim, jednocześnie poddając ścisłej kontroli co, w jakich ilościach i za jaką cenę ma być produkowane. W efekcie zamykane będą zakłady pracy i będzie ograniczany wolny rynek. Model ten jest wzięty bezpośrednio z sowieckich podręczników gospodarki socjalistycznej. Notabene współtwórcą podstawowych dokumentów tego modelu (Karty Ziemi i Agendy 21) jest m.in Michaił Gorbaczow. Jedyną różnicą pomiędzy gospodarką socjalistyczną a obecnie realizowaną polityką jest to, że paraduje ona pod zielonym sztandarem ratowania świata przed wyimaginowaną zagładą. Bez względu na propagandowe slogany efekt będzie ten sam. Poniżej zamieszczam niektóre z rekomendacji polityki zerowego wzrostu z publikacji Klubu Rzymskiego pt. „Cofanie rozwoju”

„Kryzys gospodarczy 2008-09 daje możliwość przestawienia gospodarki bogatych krajów na inną trajektorię, jeśli chodzi o przepływ materiałów i energii. Celem bogatych krajów powinno być dobre życie pozbawione konieczności wzrostu gospodarczego. Co więcej, jesteśmy na drodze ku zmniejszaniu populacji na świecie po tym jak osiągnie maksimum na poziomie 8 lub 8,5 miliarda. Tym samym zmniejszy się presja na zasoby w drugiej połowie wieku. Nadszedł czas na społecznie zrównoważone „cofanie rozwoju” w krajach bogatych, wzmocnione przez sojusz z „ekologią ubogich” Południa.”

„Jeżeli inwestycje publiczne muszą rosnąć, gdyż muszą wchłonąć wzrost bezrobocia, to lepiej jest przenieść je na opiekę społeczną obywateli i produkcję zielonej energii, niż na autostrady i lotniska.”

„Musimy na nowo zdefiniować pojęcie „pracy”, biorąc pod uwagę usługi nieodpłatne oraz sektor wolontariatu i musimy wprowadzić lub rozszerzyć zakres uniwersalnego dochodu podstawowego.”

„Czy można myśleć o świecie, z ośmioma miliardami ludzi przy zużyciu energii na poziomie 300 gigadżuli i wykorzystaniu materiałów na poziomie 16 ton na mieszkańca rocznie? Czy wręcz przeciwnie, jesteśmy na skraju społeczno-ekologicznej przemiany, która zmniejszy zużycie energii i materiałów w bogatych gospodarkach, nawet jeśli oznacza to gospodarcze cofanie rozwoju?”

„Następujące działania powinny być podejmowane: rozwój innowacji oszczędnego gospodarowania lub innowacji, które obejmują zmniejszenie potencjału gospodarczego, wprowadzenie środków sprawiedliwości społecznej i redystrybucji majątku dla zmniejszenia nierówności. Cofanie rozwoju oznacza także zmniejszenie wielkości gospodarki Bogatej Północy. Chodzi o zmniejszenie wydobycia zasobów, które będzie zmniejszać nierówności lub przynajmniej tworzyć sprawiedliwy podział. Oto przykłady rozwiązań, które mogłyby zostać wprowadzone:
– zmniejszenie ograniczeń prędkości
– wprowadzenie trzydniowego tygodnia pracy
– ograniczenie godzin otwarcia sklepów
– zmniejszenie dostępności narzędzi wydobywczych, ustanowienie sanktuariów mineralnych i biologicznych
– zmniejszenie infrastruktury do produkcji i konsumpcji
– ograniczanie produkcji przemysłowej oraz sprzyjanie lokalnej gospodarce w handlu międzynarodowym
– ograniczenie ilości dróg i ich przepustowości, ograniczenie liczby lotnisk
– instytucjonalizacja większej ilości wspólnych dóbr i przestrzeni publicznych
– ograniczenie reklam i internalizacja
– wycena nieodpłatnej pracy i wprowadzenie dochodu podstawowego
– zmniejszenie nierówności wynagrodzeń, określenie maksymalnego dochodu
– lepszej jakości standardy społeczne i środowiskowe.
– kolektywne zmniejszenie siły nabywczej dla pozyskiwania zasobów naturalnych i przeniesienie wydatków do ekonomii wirtualnej”


Taka systemowa zmiana może się powieść tylko wtedy, gdy rządy walcząc z „epidemią” zamkną gospodarkę, co doprowadzi do nacjonalizacji olbrzymich jej obszarów. Już dziś globaliści roztaczając apokaliptyczne wizje domagają się utrzymania miękkiego stanu wojennego nawet do 2 lat. Jeśli rządy poddadzą się tym namowom, to może zostać osiągnięty cel budowy Rządu Światowego do roku 2025.
źródło: prisonplanet.pl


Rząd Światowy

Stoimy w obliczu światowego zamachu stanu. Organizacja Narodów Zjednoczonych dąży do nałożenia na wszystkie państwa globalnego podatku w wysokości 10% PKB – donosi „Politico”. Podatek miałby być przeznaczony na walkę z „globalnym kryzysem zdrowotnym”, do którego zresztą sami doprowadzili. ONZ opracowała 26-stronicowy raport przedstawiający plan działania w celu zaradzenia skutkom społeczno-gospodarczym i niszczeniu przez wirusa światowej gospodarki.

Już wcześniej ONZ próbowała wykorzystać politykę zmian klimatycznych, aby doprowadzić do nacjonalizacji przemysłu i stworzyć globalny rząd, ale napotkała na silny opór. Nikt już nie wierzy w globalne ocieplenie. Tym razem straszą ludzkość wirusem, który niechybnie odbierze im życie, chyba że oddadzą wszystkie swoje swobody obywatelskie. Zamierzają doprowadzić światową gospodarkę do bankructwa, a wtedy państwa po prostu przejmą cały rynek. W Niemczech już mówi się o nacjonalizacji firm, które nie są w stanie słpacać długów.

Sekretarz Generalny ONZ, Antonio Guterres oświadczył, że normalizacja sytuacji spowodowanej pandemią koronawirusa może nastąpić za 2-3 lata – podaje PAP. Guterres powiedział także, że aktualnie potrzebne jest „światowe przywództwo”. Jego zdaniem pomogłoby to w sposób efektywny zwalczyć pandemię.


Były premier Wielkiej Brytanii, Gordon Brown wezwał światowych liderów do utworzenia „tymczasowej formy globalnego rządu”, w celu zwalczania epidemii koronawirusa. Brown wezwał, aby międzynarodowe organizacje, takie jak WHO i ONZ, otrzymały uprawnienia wykonawcze, które zastąpiłyby suwerenność narodową w ramach nowego systemu nadzorowanego przez światowych liderów i ekspertów ds. zdrowia.

„To nie jest coś z czym można sobie poradzić w jednym kraju. Musi istnieć skoordynowana globalna reakcja” – powiedział Brown. Proponowany przez niego Rząd Światowy kierowałby wysiłkami w celu znalezienia szczepionki na wirusa oraz zorganizowania jej produkcji i zakupu. Kierowałby również reakcją banków centralnych, chronił wschodzące rynki światowe i „uzgadniał wspólne podejście do wykorzystania wydatków rządowych w celu pobudzenia wzrostu”. Brown chce by przekazano więcej pieniędzy i władzy Bankowi Światowemu i Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu.

Angielski pisarz katolicki Laurence England uznał słowa Browna za bardzo niepokojące: „Rząd jednego świata dotyczy czystej władzy nad ludnością, a nie pomocy ludziom. Chcą świata niewolników. Gordon Brown był kluczowym uczestnikiem grupy Bilderberg. Brown wie, co mówi.”
źródło: bibula.comgoniec.net


Dwa tygodnie po Gordonie Brownie i zaledwie trzy dni po tym, jak w kontekście epidemii koronawirusa Klub Rzymski wezwał do przemodelowania systemu międzynarodowego, globalista Michaił Gorbaczow wzywa do zmian w systemie światowym. Na łamach gazety Time.com opowiada się, by po stabilizacji sytuacji na świecie zwołać specjalną sesję ONZ i „zrewidować całą globalną agendę”.

Wezwał by głównym elementem tego spotkania było ograniczenie budżetów wojskowych o 10-15% oraz skupienie się na zbudowaniu “nowej świadomości i nowej cywilizacji”. Gorbaczow powiedział, że „Odpowiedź na to nowe wyzwanie nie może być czysto krajowa. Podczas, gdy to rządy krajowe ponoszą teraz ciężar podejmowania trudnych wyborów, to decyzje będą musiały być podejmowane przez całą społeczność światową.”

Wszyscy ci globaliści optują za Nowym Porządkiem Świata, który ma się wyłonić z obecnego kryzysu zgodnie ze scenariuszem nakreślonym w 2010 roku przez europejski i amerykański wywiad. W dokumencie „Globalne Zarządzanie 2025: W punkcie krytycznym” rekomendowano, by w kontekście wzrastania narodowych sentymentów zagrażających procesowi globalizacji, organizować globalne epidemie, globalną masową migrację i konflikty. Te trzy programy mają za zadanie zmusić kraje narodowe do międzynarodowej współpracy i oparcia się na globalnych instytucjach, by ostatecznie zrealizować program „Globalnego Zarządzania”.

Elity globalistyczne planują do 2025 roku wprowadzić Rząd Światowy, dlatego od lat jesteśmy świadkami organizowanej odgórnie masowej migracji, obecnie epidemii, a w przyszłości być może konfliktu zbrojnego. Obecnie międzynarodowi gracze koordynują globalną odpowiedź na stworzony przez siebie kryzys, licząc na spełnienie swojego marzenia. Następne miesiące pokażą czy przekupione rządy podążą za ich planami.
źródło: prisonplanet.pl


Przewodnie hasło transformacji w nowy globalny system to „Wielki Reset”. Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) to globalistyczne centrum dialogu najbardziej wpływowych i liczących się przedstawicieli świata i zarazem przedsionek do bardziej nieformalnej Grupy Bilderberg. WEF wzywa do stworzenia nowego ładu światowego. W artykule „Teraz jest czas na Wielki Reset” szef WEF, Klaus Schab stwierdził:

„Zamknięcie świata w ramach COVID-19 jest powoli poluzowywane, jednak niepewność co do społecznej i ekonomicznej przyszłości świata narasta. Jest wiele powodów do zmartwień. Zaczął się szybki upadek ekonomiczny i możemy stać przed najgorszą depresją od lat 30-tych. I mimo, że taki efekt jest prawdopodobny to można go uniknąć. Aby uzyskać lepszy rezultat, świat musi działać szybko i wspólnie, by ulepszyć wszystkie aspekty naszych społeczeństw i ekonomii, od edukacji do społecznego kontraktu i warunków pracy. Każdy kraj, od USA do Chin, musi partycypować i każdy przemysł, od ropy do technologii, musi być przetransformowany. W skrócie, potrzebujemy Wielkiego Resetu kapitalizmu.”

Nowy Porządek Świata jaki proponuje Schwab jest owianym przez piękne frazesy „wolności i sprawiedliwości” modelem korporacyjnego faszyzmu gdzie korporacje i rządy będą absorbowały potężne środki wypracowywane przez zwykłych obywateli do budowania obwieszczonego przez ONZ Zielonego Porządku. Celem jest jeszcze szersze zwiększenie koordynacji rządów i korporacji i zinstytucjonalizowanie ich w jedno ciało.

WEF poparł też polityczno-ekonomiczny projekt by w ramach Resetu przeprowadzić „demokratyczną” rewolucję w Unii Europejskiejmającą na celu pominięcie wszelkich europejskich i krajowych procesów decyzyjnych i zbudowanie Zgromadzenia Europejskiego, będącego ponad rządami krajowymi i unijnymi. Plan ten został opublikowany w dokumencie „For the democratization of Europe” z grudnia 2018 r., będący jak piszą autorzy, manifestem na rzecz demokratyzacji Europy.
źródło: prisonplanet.pl


Do tej globalistycznej grupy wzywającej, by wykorzystać nadarzającą się okazję i dokonać od dekad planowanego Resetu, dołączył niedawno książę Karol, który kilka dni temu ogłosił początek programu „Wielkiego Resetu”, który ma za zadanie uratowanie naszej planety po globalnej pandemii. Książe Walii wezwał światowych liderów, aby nie ignorowali krytycznej lekcji wyciągniętej z kryzysu i wprowadzili nowy model działań wspierających gospodarkę.

„Wielki Reset” będzie przewodnim tematem wyjątkowego, bliźniaczego szczytu zwołanego przez Światowe Forum Ekonomiczne w styczniu 2021 roku. Światowe Forum Ekonomiczne, media i sieci społecznościowe zmobilizują miliony młodych ludzi w ponad 400 miastach na całym świecie. Mają oni zostać wirtualnie połączeni, by dzielić się swoim wkładem i dołączyć do dyskusji na dorocznym spotkaniu w Davos.
źródło: globalna.info


Tworzenie oddolnego ruchu, żądającego budowy globalnego rządu zostało opracowane przez grupy eksperckie ONZ już w 2014 roku. Wydaje się, że elity budują sztuczne oddolne poparcie dla swoich planów i na przestrzeni roku będą przygotowywali młodzież/bojówki do szerokich działań medialnych i propagandowych. W międzyczasie będą przygotowywać szeroką presję na rządy krajowe, by przyjęły globalistyczny dyktat i zgodziły się na przedstawione im warunki budowy Rządu Światowego. Obecnie przynajmniej 100 krajów jest już na ekonomicznych kolanach i prawdopodobnie przyjmą one postulaty za udział w funduszach odbudowy.

Wygląda na to, że globalne elity naprawdę celują w rok 2025 jako datę budowy Rządu Światowego. Transformacja w nowy system ma w pełni zniszczyć niezależność wszystkich obywateli, którzy będą pozbawieni własności prywatnej stając się totalnymi niewolnikami systemu. A do 2030 roku planują zamknięcie ludzi w elektronicznym gułagu, gdzie będzie rządziła sztuczna inteligencja i zrobotyzowane systemy represji. ONZ podała, że elementem przejścia systemowego ma być drastyczna redukcja konsumpcji, przy jednoczesnej redukcji populacji. Także badania zrealizowane dla brytyjskiej rodziny królewskiej optowały za wypuszczeniem pandemii, polityką jednego dziecka i wojnami, by masowo ograniczyć niezrównoważoną populację. Nie należy więc łudzić się, że jakiekolwiek hasła o ekologii i stawianiu człowieka w centrum polityki dadzą wymierne korzyści obywatelom świata. Nowy system ma kompletnie inne cele i tylko poinformowana publika może zablokować to wyłaniające się, historyczne zagrożenie. Musimy się mu w pełni przeciwstawić!
źródło: prisonplanet.pl


Polska wyprzedaje zapasy zboża. Czy to próba wywołania kryzysu żywnościowego, albo nawet głodu, tuż przed planowanym Wielkim Resetem?

Zobacz: Zamiast gromadzić zapasy żywności, Polska wyprzedaje zboże na potęgę



Stanisław Krajski od dawna ostrzegał przed zbliżającym się wielkim kryzysem, ale mało kto się przejmował. Zobacz co planują elity na najbliższą przyszłość.

Przygotowano „pokojowy” scenariusz nowego świata. Wszyscy się zgodzimy na ograniczenie naszych praw

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Rothschildowie wprowadzają Globalny Komunizm przy użyciu Międzynarodowego Funduszu Walutowego i ONZ

Zobacz: To nie jest normalny świat! System rozsypie się na naszych oczach – Stanisław Krajski


Politycy na całym świecie wykorzystują fakt, że uwaga ludzi skupiona jest na wirusie i po kryjomu uchwalają niekorzystne ustawy. Polscy politycy poszli na całość. Oddali polskie złoża o ogromnej wartości w obce ręce.

Ustawa o surowcach wartych biliony przegłosowana w kilka minut


Przejdź do nastepnej strony:
Technologia 5G

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *