Epidemia strachu

– Co właściwie badamy

Teraz, gdy wiesz już, że media nie działają w interesie ludzi, a ich rolą jest raczej dezinformować niż informować, przyszedł czas, aby rozprawić się z ich kłamstwami na temat koronawirusa. Podstawową rzeczą kształtującą nasze przekonania i reakcje w czasie pandemii są liczby zakażonych i zmarłych osób. Już prawie wszystkie telewizje i serwisy informacyjne pokazują nam te aktualizowane na bieżąco liczby. A tym, co te liczby kształtuje są testy na obecność wirusa SARS-CoV-2. Stosowany na całym świecie test nosi nazwę testu RT-PCR. Z głównych mediów nie dowiemy się jednak jaka jest wiarygodność tego testu i co on właściwie mierzy. Zakładamy automatycznie, że skoro jest tak szeroko stosowany, to musi być odpowiedni. Sprawdźmy czym są i jak działają te testy.


Test na koronawirusa przeprowadza się za pomocą 15-centymetrowego patyczka, który jest wbijany głęboko w nos. Ludzie, którzy mieli pecha być poddani tym testom skarżą się, że są one potwornie bolesne, a ból utrzymuje się przez wiele dni. Wszyscy opowiadają, że po przejściu testu mieli bóle głowy, a w niektórych przypadkach nudności i silny ból zatok. Media już dawno informowały, że niektrórzy chorzy na COVID-19 tracą węch. Może to być spowodowane uszkodzeniem nerwów węchowych podczas testu na koronawirusa. Rząd nie podaje uzasadnienia, dlaczego te testy muszą dotykać najbardziej dostępnej dla mózgu części ludzkiego ciała. Dlaczego patyczek wkładany jest tak głęboko, skoro wirus jest tak zaraźliwy? Przecież wystarczyłoby pobrać próbkę ze śliny lub śluzówki nosa. Tak samo, jak w przypadku testów DNA, które wykonuje się za pomocą zwykłego wymazu z ust. Myślenie, że test na obecność wirusa przenoszonego drogą kropelkową musi wymagać tak inwazyjnych metod, jest nawnością. W testach na COVID-19 jest coś bardzo podejrzanego. Poza tym trzeba pamiętać, że niektóre partie testów, co zostało udowodnione, były skażone samym koronawirusem. Tak było np. w USA i w Wielkiej Brytanii. Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz zmuszony paddać się temu testowi.

Ukázka testování na COVID tyčinkou do nosu


Test RT-PCR opracował w 1984 roku amerykański biochemik Kary Mullis, laureat nagrody Nobla z 1993 roku za odkrycie reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR). Kary Mullis stwierdził, że test PCR absolutnie nie nadaje się do diagnostyki klinicznej, bo nie jest testem specyficznym, tylko wskazuje na obecność pewnej sekwencji białek, która może pojawić się w organizmie w bardzo różnych okolicznościach np. w zakażeniu chlamydiami, mykoplazmą, grypą lub innym wirusem. Ta sekwencja może być obecna również w tzw. egzosomach – pęcherzykach błonowych, wydzielanych przez różne typy komórek w momencie ich zakażenia. Kary Mullis powiedział w 2013 roku, że PCR wykrywa nie samego wirusa, ale bardzo mały segment kwasu nukleinowego, który jest częścią tego wirusa. Wykryty fragment jest określony przez arbitralny wybór użytych starterów DNA, które stają się końcami amplifikowanego fragmentu. Pozytywny test PCR nie zawsze potwierdza infekcję.

“Scientists are doing an awful lot of damage to the world in the name of helping it. I don’t mind attacking my own fraternity because I am ashamed of it.” - Kary Mullis, Inventor of Polymerase Chain Reaction
„Naukowcy w imię pomocy światu wyrządzają okropnie wiele krzywdy. Nie obchodzi mnie, że atakuję własną brać, ponieważ się nimi wstydzę.” – Karry Mullis, laureat nagrody Nobla.


David Crowe, kanadyjski naukowiec – biolog i matematyk, bardzo szczegółowo pokazał problem z testem na koronawirusa opartym na PCR, odsłaniając światu jego złożoność a także możliwość naciągania wyników. „Pierwszą rzeczą, którą należy wiedzieć jest to, że test nie jest binarny. Myślę, że ludzie postrzegają to jak test ciążowy – jesteś w ciąży lub nie jesteś. A te testy dają wyniki z pewnego rodzaju continuum i arbitralnie zakłada się, że istnieje próg stanowiący różnicę między pozytywem a negatywem. PCR to tak naprawdę technika namnarzania. Zaczynasz od małej ilości DNA i w każdym cyklu ilość ta podwaja się. Co nie brzmi tak źle, ale jeśli podwoi się 30 razy, otrzymasz około miliarda razy więcej materiału niż na początku. Wiec jako technika produkcji jest świetna.” – wyjaśnia Crowe.

„Wykonuje się pewną liczbę cykli namnarzania, na przykład 37 cykli. Jeśli nie otrzymałeś wystarczającej fluorescencji w 37 cyklach – test jest uważany za negatywny. Jednak wartość graniczna równie dobrze może być określona na 36, 27 lub 40 cykli. I tu wszystko staje na głowie. Różne kraje i różne szpitale stosują różne standardy czułości odcięcia testu na COVID-19. Jeśli odetniesz na 20 – wszystkie wyniki będą negatywne. Jeśli odetniesz na 50 – będziesz miał wszystkie pozytywne. Politycy nigdy nam nie powiedzieli, że test ma różne standardy, w różnych krajach, w różnych laboratoriach.”

Crowe dodaje – „Tak, dobrze to przeczytałeś. Laboratoria mogą manipulować liczbą przypadków COVID-19, jaką ma ich kraj. Czy to w ten sposób Chińczycy tak szybko zmniejszyli liczbę zachorowań? Wróćmy do faktu, że koronawirus nie został jeszcze wyizolowany. Wyizolowano RNA z koronawirusa, ale nie całego wirusa. Nie wyizolowaliśmy go jeszcze i nie sądzę, że kiedykolwiek to zrobimy. PCR do diagnozy to duży problem. Kiedy trzeba go zwiększyć tak wiele razy, wygeneruje ogromną liczbę fałszywych trafień. Kary Mullins przewraca się w grobie widząc jak jego test PCR wykorzystywany jest do diagnozowania zakażenia koronawirusem.”
źródło: youtube.com

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Dlaczego test na koronawirusa ma tak dużo błędów | Kary Banks Mullis | Laureat Nagrody Nobla – Andy Choinski

Poniższe cytaty pochodzą ze Swiss Policy Research.

  • Producent zestawu testowego COVID-19 stwierdza, że powinien on być wykorzystywany wyłącznie do celów badawczych, a nie do zastosowań diagnostycznych, ponieważ nie został jeszcze klinicznie zatwierdzony.

  • Niemieckie laboratorium stwierdziło na początku kwietnia, że zgodnie z zaleceniami WHO testy na obecność SARS-CoV-2 są obecnie uważane za pozytywne nawet wtedy, gdy konkretna sekwencja docelowa wirusa COVID-19 jest ujemna i pozytywna jest tylko bardziej ogólna sekwencja docelowa koronawirusa. Może to jednak prowadzić do tego, że inne koronawirusy również powodują fałszywie dodatni wynik testu. Laboratorium wyjaśniło również, że przeciwciała COVID-19 są często wykrywalne tylko dwa do trzech tygodni po wystąpieniu objawów. Należy to wziąć pod uwagę, aby nie lekceważyć faktycznej liczby osób już odpornych na COVID-19.

  • Badanie w Journal of Medical Virology stwierdza, że międzynarodowo stosowany test na nowego koronawirusa jest niewiarygodny: oprócz znanego już problemu wyników fałszywie pozytywnych, istnieje również potencjalnie wysoki odsetek wyników fałszywie negatywnych, np. test nie jest pozytywny nawet u osób z objawami, podczas gdy u innych pacjentów raz jest pozytywny, innym razem negatywny. Utrudnia to wykluczenie innych chorób grypopodobnych.

Widzimy więc, że stosowany przez rządy test na koronawirusa nie został zatwierdzony do użytku i do użytku się nie nadaje. 80% pozytywnych winików tego testu to wyniki fałszywie pozytywne. Oznacza to, że jeśli w telewizji słyszymy, że zakażonych jest 10 tys. osób, to tak naprawdę może ich być tylko 2 tys.! Test daje pozytywne wyniki w przypadku, gdy osoba badana ma w organizmie inne rodzaje koronawirusów, a wiemy, że większość ludzi o tej porze roku ma je w swoim organizmie. Ponadto laboratoria badawcze mogą dowolnie manipulować czułością testu i w ten sposób otrzymać na zamówienie taką liczbę zakażonych, jaka jest im potrzebna. Trzeba więc powiedzieć to jasno: Testy na obecność koronawirusa to jedno wielkie oszustwo! A to zupełnie zmienia spojrzenie na kwestię pandemii.

Na deser warto dodać wiadomość jaką podaje Reuters, że na zlecenie prezydenta Tanzanii – Johna Magufuli, przeprowadzono testy na obecność koronawirusa na kozach oraz owocach papai. Okazało się, że zarówno kozy, jak i owoce otrzymały pozytywne wyniki testu! Reuters nie precyzuje, czy papaje zostały hospitalizowane i czy przeżyły chorobę.


Podsumowując, testy na koronawirusa okazują się zupełnie niewiarygodne, a wirus nie został jeszcze wyizolowany, czyli w zasadzie nie ma dowodów, że SARS-CoV-2 w ogóle istnieje.

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Prawda szokuje – do czego służą testy eRTe – PeCeR Andrzej Kawka Kawkaje 2020

Czy koronawirus SARS-CoV-2 w ogóle istnieje?
Zobacz: COVID-19 okiem naukowca

– Epidemia testów

Skoro testy są wadliwe, skąd biorą się dane o rosnącej w tempie geometrycznym liczbie zachorowań? Już w 2007 roku magazyn „New York Times” opisał w swoim artykule pt. „Wiara w szybki test prowadzi do epidemii, której nie było”, jak ogłaszanie pandemii na podstawie testów PCR może zakończyć się katastrofą. Czy z taką samą sytuacją mamy do czynienia obecnie? Zasięgnijmy opinii ekspertów.
źródło: swprs.org

  • Profesor Christopher Kuhbandner: O braku naukowego uzasadnienia na wprowadzenie restrykcji koronawirusowych: „Podawane liczby dotyczące nowych infekcji zawyżają prawdziwe rozprzestrzenianie się koronawirusa. Obserwowany szybki wzrost nowych infekcji wynika prawie wyłącznie z faktu, że liczba testów gwałtownie wzrosła w czasie (patrz wykres poniżej). Tak więc, przynajmniej według podawanych liczb, w rzeczywistości nigdy nie nastąpiło wykładnicze rozprzestrzenianie się koronawirusa. Podane liczby dotyczące nowych infekcji ukrywają fakt, że liczba nowych infekcji spada od około początku lub połowy marca”.


    Zielony: Prawdziwy wzrost liczby zarażonych osób. Czerwony: wzrost notowany z powodu większej liczby testów.

  • Często pokazywane krzywe wykładnicze „przypadków koronawirusowych” są mylące, ponieważ liczba testów również gwałtownie wzrosła. W większości krajów stosunek pozytywnych testów do testów ogółem (wskaźnik dodatni) pozostawał stały na poziomie 5% do 25%, lub nieznacznie wzrósł. W wielu krajach szczyt zachorowań został osiągnięty na długo przed wprowadzeniem restrykcji.

    Stosunek liczby testów pozytywnych do całkowitej liczby testów – przed i po wprowadzeniu restrykcji.

  • Niemiecki naukowiec Dr. Richard Capek w swojej analizie ilościowej zauważa, że „epidemia koronawirusa“ jest tak naprawdę „epidemią testów“. Capek przedstawia, że o ile liczba testów wzrosła wykładniczo, to stosunek wykrytych infekcji pozostaje stały, a śmiertelność zmalała, co przeczy tezie mówiącej o wykładniczym rozprzestrzenianiu się wirusa (patrz niżej).

    Wykres 1. Liczba wszystkich wykonanych testów i liczba testów pozytywnych są proporcjonalne.
    Wykres 2. Liczba testów pozytywnych jako procent wszystkich testów jest stała.

    Zwiększająca się liczba testów znajduje proporcjonalną ilość infekcji, stosunek pozostaje stały, co przeczy tezom o gwałtownie rozprzestrzeniającej się epidemii (Dr. Richard Capek, dane z USA)

Dodam jeszcze, że w czasie, gdy przeprowadzano tysiąc testów na koronawirusa dziennie, bo jak twierdził rząd laboratoria nie mają większej mocy przerobowej, jednocześnie wykonywano codziennie kilkanaście tysięcy testów na grypę. Ponadto, niezależne laboratoria i gabinety weterynaryjne zgłaszały chęć pomocy przy przeprowadzaniu testów z myślą o tym, aby jak najszybciej zatrzymać epidemię. Rząd nie skorzystał z tej pomocy. Dlaczego? Zapewne chciał zachować pełną kontrolę nad modelowaniem krzywej zachorowań.

– Kryteria zliczania chorych

A co z liczbą osób zmarłych na koronawirusa? Lekarz z amerykańskiego stanu Montana wyjaśnił w przemówieniu, w jaki sposób za pomocą nowych wytycznych manipuluje się aktami zgonu w przypadku podejrzeń o przypadki COVID-19.

Montana Physician Dr. Annie Bukacek Discusses How COVID-19 Death Certificates Are Being Manipulated

Lekarz ujawnia prawdę przed kamerą – nawet ofiary wypadków klasyfikowane są jako zmarłe na koronawirusa. Zobacz nagranie pod tym linkiem.

Zobacz: Lekarz ujawnia prawdę przed kamerą TV – Ofiary wypadków klasyfikowane są jako ofiary koronawirusa – Killuminati.pl

  • W Stanach Zjednoczonych władze zalecają teraz, aby wszystkie zgony z wynikiem dodatnim, a nawet podejrzane przypadki bez pozytywnego wyniku testu, były rejestrowane jako „zgony z powodu COVID-19”. Amerykański lekarz i senator stanu z Minnesoty oświadczył, że jest to równoznaczne z manipulacją. Ponadto istniałyby zachęty finansowe dla szpitali do zgłaszania pacjentów jako pacjentów COVID-19. (Zabawny obrazek w temacie).

  • Nowa analiza danych statystycznych z Francji pokazuje ponadto: gdy tylko „podejrzewa się przypadek” w domu opieki (np. z powodu kaszlu), wszystkie zgony uważa się za „zgony z podejrzeniem COVID-19”, a gdy tylko pojawia „potwierdzony przypadek” w domu opieki (nawet bez objawów), wszystkie zgony uważa się za „potwierdzone zgony z COVID-19 ”.Raport z Niemiec wyraźnie opisuje ekstremalne warunki, w jakich setki tysięcy pacjentów w domach opieki musiały żyć w ostatnich tygodniach, często wbrew ich woli. Wielu pacjentom ledwo pozwalono opuścić pokoje, nie wolno im było wychodzić na świeże powietrze ani przyjmować krewnych w odwiedziny.

  • Konserwatywna platforma Project Veritas rozmawiała z nowojorskimi dyrektorami domów pogrzebowych, którzy stwierdzili, że obecnie COVID-19 widnieje „na wszystkich aktach zgonu” podejrzanych przypadków, niezależnie od tego, czy był test, czy nie. Wiele osób umiera obecnie w domu i często nie jest już sprawdzana dokładna przyczyna śmierci. Zdaniem dyrektorów statystyki COVID-19 są zawyżone z powodów politycznych lub finansowych.

  • Dyrektor Departamentu Zdrowia w Illinois potwierdził, że nawet śmiertelnie chore osoby, które wyraźnie umierają z innej przyczyny, ale które wykazują pozytywny wynik testu na obecność nowego koronawirusa przed lub po śmierci, są rejestrowane jako zgony z powodu COVID-19.

  • Kalifornijski lekarz dr Dan Erickson na konferencji prasowej podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi COVID-19. Do tej pory szpitale i oddziały intensywnej terapii w Kalifornii i innych stanach są w dużej mierze puste. Dr Erickson donosi, że w kilku stanach USA są przypadki wywierania presji na lekarzy, aby wystawiali akty zgonu wspominające o COVID-19, nawet jeśli sami lekarze się z tym nie zgadzają.

Zamieszczony poniżej wykres najlepiej obrazuje jak zgony z różnych powodów podciągane są pod zgony z powodu koronawirusa. Liczba śmierci spowodowanych zapaleniem płuc jest wyraźnie niższa niż w ubiegłych latach i znacznie się obniżyła wraz z nadejściem pandemii. Ludzie, którzy zmarliby i tak z powodu zapalenia płuc zostali zakwalifikowani jako ofiary koronawirusa. To samo dotyczy też innych chorób. Ludzie nagle przestali umierać na cukrzycę i raka, bo te wszystkie zgony liczone są teraz na konto koronawirusa.

US pneumonia deaths weekly

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Dr Scott Jensen Wytyczne wypełniania aktów zgonów COVID19 uznaniowo

– Macie się bardziej bać

Wiemy już, że testy na koronawirusa są niewiarygodne, a sama choroba niegroźna. Ale jak wyjaśnić szpitale przepełnione pacjentami z COVID-19? Przecież media codziennie pokazują nam obrazy przeciążonej służby zdrowia. Informują o lekarzach masowo umierających w bohaterskiej walce z wirusem. Pokazują setki trumien i przedstawiają sylwetki młodych ludzi zmarłych na COVID-19. Chyba by sobie tego wszystkiego nie wymyślili? Przede wszystkim zachowajmy rozsądek i sprawdźmy ile prawdy jest w tym, co pokazują nam media.

Według ujawnionego protokołu austriackiej grupy zadaniowej do spraw koronawirusa, kanclerz Kurz domagał się w marcu, aby ludność „bardziej bała się” infekcji lub śmierci rodziców lub dziadków. Dokument strategiczny niemieckiego Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który również ujrzał światło dzienne, wzywa do prowadzenia kampanii strachu psychologicznego, którą rzeczywiście wdrożyli politycy i media. Patrząc wstecz, pojawia się pytanie, ile osób mogło umrzeć w wyniku polityki bezpodstawnego podsycania strachu.

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka, o którym wiadomo, że z uporem odmawiał podjęcia w swoim kraju jakichkolwiek środków nadzwyczajnych, tj. ogłoszenia lockdown’u czy też wprowadzenia tzw. „dystansu społecznego” – powiedział na konferencji prasowej, że otrzymał od Światowej Organizacji Zdrowia znaczną ofertę korupcyjną – 92 miliony dolarów, aby postąpił „tak, jak zrobiono to we Włoszech”. Wobec kategorycznej odmowy Łukaszenki – w ciągu kilku tygodni oferta skierowana do prezydenta Białorusi wzrosła dziesięciokrotnie: zaproponowano mu 900 milionów dolarów – tym razem zrobił to Międzynarodowy Fundusz Walutowy, wraz z tą samą prośbą: aby zamknąć wszystko i zrobić jak we Włoszech. Wiem ze źródeł wywiadowczych – pisze Nicola Bizzi – że podobne oferty zostały złożone wielu innym krajom europejskim i pozaeuropejskim. Wiem też, że wielu szefów państw lub rządów – w tym prezydent Serbii, Aleksandar Vučić – nie wahało się ani przez chwilę by je zaakceptować. Dlatego logika podpowiada, że również Włochy (które, jak dobrze wiemy, odegrały rolę wzorca pilotującego w całej historii) mogły otrzymać hojną propozycję i – znając mentalność włoskich polityków, bardzo wątpię, aby nie została ona przyjęta – napisał włoski dziennikarz.
– źródło: youtube.comglobalna.info

W kontekście epidemii COVID-19 nie korzystano z pracy niedawno stworzonej Szwajcarskiej Komisji Pandemicznej, ale z nowo utworzonej „Grupy Zadaniowej COVID-19”, której niektórzy członkowie mają konflikty interesów w sektorze farmaceutycznym.

Również w USA przed wybuchem pandemii koronawirusa zwolniono stary i sprawdzony zespół do spraw walki z pandemią. Czy rządy chciały w ten sposób zapewnić sobie, że pandemią zajmą się osoby, które będą działać zgodnie z rządową strategią zakładającą, że ludzie mają się bardziej bać? Czy to w celu wywołania w nas lęku przed wirusem media pokazują nam obrazki przedstawiające ludzi w kombinezonach odkażających ulice, place, a nawet pustynię? Od dawna przecież wiadomo, że na ziemii i przedmiotach wirus może przetrwać i utrzymać swoją zakażalność co najwyżej przez kilkadziesiąt minut. Wiadomo też, że promieniowanie UV jest zabójcze dla wirusa i w takich warunkach jak na pustyni nie ma on szans długo przetrwać. Odkażanie ulic i terenu wokół piramid nie ma żadnego sensu z punktu widzenia walki z wirusem, a jeśli jest wykonywane to tylko po to, aby ludzi jeszcze bardziej wystraszyć. Przy okazji warto się zastanowić jakie substancje używane są do dezynfekcji i jak wpłyną one na zdrowie ludzi.

Ujęcia z dezynfekcji terenu pod piramidą w Gizie pojawiły się w telewizjach na całym świecie (25. marca 2020).

Zdezynfekowanie całego miasta w ten sposób pochłonęłoby ogromne środki i byłoby niemożliwe, ale dla celów propagandy wystarczy przeprowadzić dezynfekcję na jednej ulicy.


Chyba wszyscy pamiętamy zatrważające doniesienia z włoskich szpitali o desperackich decyzjach, jakie muszą podejmować włoscy lekarze o tym, któremu z pacjentów przydzielić respirator. Takie informacje pojawiały się już na początku marca, gdy liczba zakażonych we Włoszech wynosiła 6 tysięcy, a hospitalizowanych było kilkuset. Dziwiło mnie, że w kraju o populacji liczącej 60 mln ludzi, taka liczba chorych wywołuje paraliż służby zdrowia. To tak, jakby pojawienie się jednego chorego w stu tysięcznym mieście miało doprowadzić je do upadku. To nie ma sensu, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że chorych nie można porozwozić do szpitali na terenie całego kraju. Sprawdźmy jak lekarze, a nie rząd, opisują sytuację w szpitalach.

  • Szwajcarski rząd twierdzi że sytuacja w południowej Szwajcarii czyli bezpośrednio przy Włochach jest dramatyczna ale miejscowi lekarze zaprzeczają – sytuacja nie jest w żadnym przypadku dramatyczna.

  • Tymczasowe szpitale „Nightingale” w Wielkiej Brytanii jak dotąd pozostają w dużej mierze puste. Podobna sytuacja miała już miejsce w Chinach, Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach.

  • 40% łóżek szpitalnych w Wielkiej Brytanii jest aktualnie wolne – cztery razy więcej niż zwykle. Powodem tego jest gwałtowny spadek ogólnej liczby przyjęć pacjentów. Łóżka do intensywnej opieki, których pojemność została zwiększona, stanowią średnio 78%. Ponadto 10% pielęgniarek przebywa w kwarantannie.

  • Szwajcarska pielęgniarka napisała bardzo poczytny artykuł na temat obecnej sytuacji. Wyjaśnia, że szwajcarskie szpitale pozostają w dużej mierze puste, a w niektórych przypadkach personel musi opuszczać szpital z braku zajęcia. Mówi także, że dość niecodzienne jest przenoszenie osób w wieku powyżej 80 lat na oddziały intensywnej opieki medycznej z powodu grypy lub zapalenia płuc, gdzie muszą oni umierać sami, zamiast z rodziną. Gdyby tak było każdego roku, oddziały intensywnej opieki byłyby przeciążane prawie każdej zimy.

  • Szpital polowy COVID-19 niedaleko Seattle w stanie Waszyngton został zamknięty po zaledwie trzech dniach z powodu braku pacjentów. Przypomina to szpitale zbudowane w krótkim czasie w pobliżu Wuhan, które również były w większości niewykorzystane lub nawet puste, a następnie po krótkim czasie zostały zdemontowane.

  • Jeden z polityków z północnych Włoch zadał pytanie: „jak to jest możliwe, że pacjenci z COVID-19 z Brescii są wywożeni do Niemiec, gdy w pobliskiej Weronie dwie trzecie łóżek na oddziałach intensywnej terapii jest pusta?“.

W internecie pojawiła się akcja pod tagiem #filmyourhospital, gdzie ludzie z całego świata, nagrywają szpitale w swojej okolicy. Okazuje się, że są one puste jak nigdy! Natomiast informatorzy są prześladowani i zamykani w więzieniu. Na przykład Kierran Stevenson, Brytyjczyk, który odwiedził z kamerą Stoke Mandeville Hospital w Buckinghamshire, został aresztowany przez Thames Valley Police i doprowadzony przed sąd, gdzie oskarżono go o brak poszanowania prawa ustanowionego dla ratowania życia. Został skazany na 12 tygodni więzienia i grzywnę w wysokości 300 GBP na rzecz szpitala. I to tylko za to, że postanowił przekonać się jak naprawdę wygląda sytuacja w szpitalu rzekomo sparaliżowanym przez pandemię koronawirusa. Na jego nagraniach widać pustki, a nie tłumy chorych. Podobne nagrania wideo napływają z całego świata.

Coraz więcej postronnych ludzi próbuje na własną rękę sprawdzić rozmiary epidemii i chaosu na oddziałach szpitalnych. I nie chodzi tu wcale o jakieś losowe szpitale, w których nie leczy się chorób zakaźnych, ale o szpitale przedstawiane w mediach jako centrum epidemii. W większości przypadków sytuacja okazuje się zupełnie inna niż pokazują nam media. Wszystkie te nagrania są dość szybko kasowane na Youtube, ale udało mi się odszukać niektóre z nich.

Obejrzyj koniecznie film zamieszczony poniżej i zobacz jak naprawdę wygląda sytuacja w szpitalach leczących COVID-19.

0:25 – Ratownik przyznaje, że w szpitalu było jedynie 3 pacjentów i to tylko z domniemaniem choroby;
2:50 – Dziennikarka pokazuje kolejki ludzi przed szpitalem, a na drugi dzień okazuje się, że nikogo tam nie ma;
7:27 – Kobieta odwiedza namioty, które poprzedniego dnia w telewizji wypełnione były pacjentami – są puste;
8:35 – Pracownica szpitala mówi telewizji o nawale pacjentów, niezależny dziennikarz demaskuje oszustkę;
11:35 – Niemiec odwiedza szpital, który w telewizji pokazywany był jako epicentrum COVID-19 – zastaje totalne pustki;

Mirrored | CV-9Teen | More good news? Citizen reporters go & do what the media won’t!

Dodatkowe informacje:

Podobnych nagrań jest o wiele więcej. Tutaj Donald Trump porównuje nowojorski szpital do strefy wojny. Mówi o ludziach masowo wynoszonych w czarnych workach. Na drugi dzień internauta odwiedza ten szpital i zastaje pustki. Podobnie jest w innych miejscach.
Zobacz: What is really going on in your hospitals

A tutaj sytuacja w Meksyku. W mediach pokazują krematoria pracujące nieprzerwanie by spalać zwłoki. W rzeczywistości – nic się nie dzieje.
Zobacz: Fake Sky News Report on Mexioco City crematoriums and death counts exposed #filmyourhospital

Tak samo jest na całym świecie. Tutaj nagranie z udawanego szpitala w Wuhan. Nie ma w nim nawet miejsca do umycia rąk. Nie ma żadnych lekarzy, a nagrywający mówi, że nie widział tam lekarzy przez trzy dni.
Zobacz: Wyciekło nagranie ze szpitala w Wuhan. „Nie ma łóżek i lekarzy”

Nagrania ze szpitali to fikcja. Telewizja została przyłapana na używaniu manekinów, żeby spreparować epidemię!


I nie są to wcale pojedyncze przypadki. Jest ich więcej. Na przykład tutaj nagranie pochodzące z telewizji brytyjskiej.

Zobacz: News report shows a mannequin in hospital receiving treatment not a human!


A na tym filmie, w minucie minuta 2:46, widać umierającego na COVID-19 manekina z Nowego Jorku.

New York coronavirus cases surge – hospitals struggle to cope


Telewizje nie tylko preparują nagrania, ale wykorzystują te same materiały na całym świecie jako ujęcia z różnych szpitali. Tutaj mamy film, który najpierw pokazywano w telewizji Sky News jako szpital w Bergamo we Włoszech. Później te same ujęcia przedstawiono w telewizji CBS jako szpital w Nowym Jorku.

Dodatkowe informacje:

Telewizja CBS przyznaje, że użyła nagrań z Włoch jako nagrań z Nowego Jorku. Poniżej link do tych nagrań.
Zobacz: CBS admits to using footage from Italy in NYC coronavirus report

Pokazują nam zdjęcia trumien, osób rzekomo zmarłych na koronawirusa w lombardzkim mieście Bergamo. To wielkie kłamstwo! W rzeczywistości są to trumny 360 imigrantów, którzy utopili się w morzu Śródziemnym w pobliżu Lampeduzy w 2013 roku.

Rzekome Bergamo rok 2020.

A to trumny potopionych imigrantów z 2013 roku


Media pokazują nam młodych ludzi, którzy zmarli na koronawirusa przekonując, że i dla nich może być śmiertelny. Spójrzcie na tego chłopaka. Koronawirus okazał się dla niego tak zabójczy, że umarł aż cztery razy. I to pod różnymi nazwiskami.

Zobacz: Chłopak umiera na koronawirusa 4 razy w różnych krajach

  • Różne media podały informację, że we Włoszech umarło ponad 50 lekarzy „podczas kryzysu koronawirusa“, niczym żołnierze na polu walki. Ale szybkie spojrzenie na powyższą listę, pokazuje, że większość zmarłych to emerytowani lekarze różnych profesji, między innymi 90-letni psychiatrzy i pediatrzy, a wielu z nich umarło z przyczyn naturalnych.

  • Z braku dowodów naukowych niektóre media coraz częściej opierają się na makabrycznych anegdotach, aby podsycać strach w społeczeństwie. Typowym przykładem są „zdrowe dzieci”, które podobno zmarły na COVID-19, ale później często okazują się, że albo nie zmarły z powodu COVID-19, albo też były wcześniej ciężko chore. Często wspominane są również efekty neurologiczne, takie jak tymczasowa utrata węchu lub smaku. Również tutaj zwykle nie wyjaśnia się, że jest to dobrze znany efekt wirusów przeziębienia i grypy, a COVID-19 jest pod tym względem raczej łagodny.

  • W USA gubernator stwierdził, że niemowlę zmarło „na COVID-19” jako najmłodsza ofiara na świecie. Znajomi rodziny stwierdzili jednak, że niemowlę udusiło się w tragicznym wypadku w domu, a następnie pozytywnie przeszło test w szpitalu. Funkcjonariusz policji odpowiedzialny za przypadek nie stwierdził śmierci z powodu COVID-19.

  • Brytyjskie media opisywały historię 21-letniej kobiety, „która zmarła na COVID-19 nie mając żadnych chorób współistniejących“. Okazało się jednak, że w organizmie kobiety nie wykryto wirusa, a przyczyną śmierci była wada serca. Plotka o COVID-19 zaczęła krążyć „ponieważ kobieta miała lekki kaszel“.


Skoro szpitale są puste to skąd biorą się lekarze popierający lockdown? Pod koniec kwietnia fotografowie przyłapali aktorów przebranych za lekarzy na inscenizacji protestu przeciwko demonstrantom nie zgadzającym się na lockdown.


Czy już rozumiesz czym są fake newsy i kto je tworzy? Tego typu wyreżyserowane nagrania to nie jednostkowe przypadki. Nie są to błędy przy pracy. To, co się dzieje to prowadzona z premedytacją zmasowana akcja propagandowa, operacja psychologiczna, której celem jest zastraszenie społeczeństwa.

– Cenzura i prześladowania

W głównych mediach nie usłyszymy prawdy, ale i w internecie coraz trudniej jest ją znaleźć. Wielkie serwisy takie jak Youtube, Google i Facebook już oficjalnie wprowadziły cenzurę na informacje o pandemii, których przekaz różni się od przekazu propagandy rządowej. Najściślej cenzurowanym tematem jest powiązanie pandemii koronawirusa z wprowadzaną właśnie siecią 5G. Epidemiolodzy i lekarze mają zakaz wypowiadania się. Osoby, które mimo wszystko odważą się wypowiedzieć wbrew linii rządu są zwalniane z pracy i zamykane w psychuszkach.

Dlaczego politycy uważają się za bardziej uprawnionych do wypowiadania się na temat wirusa niż wirusolodzy?
źródło: wyborcza.pl
  • Dyrektor generalny Youtube ogłosił w wywiadzie pod koniec kwietnia, że materiały wideo dotyczące koronawirusa, które są sprzeczne z wytycznymi WHO lub krajowych organów zajmujących się zdrowiem, zostaną usunięte. Na przykład wideo dwóch sceptycznych kalifornijskich lekarzy pogotowia ratunkowego, które miało ponad pięć milionów wyświetleń, zostało usunięte. Podobnie wywiad z profesorem Sucharitem Bhakdim został przynajmniej tymczasowo usunięty przez YouTube.

  • Lokalna stacja radiowa w Monachium, która przeprowadziła w marcu wywiady z lekarzami krytykującymi aktualną sytuację z koronawirusem, została poinformowana przez organ nadzoru medialnego, że „takie drażliwe transmisje nie powinny mieć miejsca w przyszłości”.

  • Austrii i na Węgrzech lekarzom grozi zakaz wykonywania zawodu, jeśli krytkują środki restrykcyjne podjęte w odpowiedzi na kryzys koronawirusowy.

  • Prawnik medyczny w Niemczech, który wniósł skargę do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego przeciwko restrykcjom gospodarczym i społecznym i wezwał do demonstracji, został aresztowany i wysłany na dwa dni do oddziału psychiatrycznego w więzieniu. Prokurator prowadzi dochodzenie w sprawie „publicznej prowokacji do popełniania przestępstw”. Inny prawnik pyta w liście otwartym do niemieckiej Federalnej Izby Prawników: „Prawnicy wysłani do szpitala psychiatrycznego za protest? Czy to znowu ten czas w Niemczech?”.

  • W Szwajcarii lekarz krytycznie wypowiadający się w sprawach koronowirusa został aresztowany przez specjalną jednostkę policji za rzekome „groźby wobec krewnych i władz” i wysłany do kliniki psychiatrycznej. Rodzina ogłosiła, że nie było żadnych gróźb przeciwko krewnym. Lekarz stwierdził również, że nie został oskarżony o „groźby wobec władz” podczas przesłuchania. Policja uzasadniła użycie jednostki specjalnej tłumacząc, że lekarz posiadał broń – ale był to zwykły szwajcarski pistolet bez amunicji używany przez służby medyczne w wojsku szwajcarskimi. Przeniesienie lekarza do kliniki psychiatrycznej było uzasadnione rzekomą „niezdolnością do odbywania kary w więzieniu” (jak ma to miejsce w przypadku pacjentek karmiących piersią) – ale można to również postrzegać jako wymówka. W związku z obecnym stanem wiedzy możliwe jest zatem, że użycie siły było rzeczywiście umotywowane politycznie. Była amerykańska kongresmen Cynthia McKinney zwróciła uwagę na tę sprawę i stwierdziła, że nieco przypomina praktyki w byłym Związku Radzieckim.

  • Strona internetowa dra Wolfganga Wodarga, jednego z najwcześniejszych i najbardziej znanych na świecie krytyków paniki w sprawie COVID-19, została dziś na kilka godzin usunięta przez niemieckiego dostawcę Jimdo i została ponownie uruchomiona po silnych protestach.

  • 2 kwietnia duński parlament przyjął nową ustawę, która pozwala władzom blokować „fałszywe” strony internetowe o COVID-19 bez wstępnego orzeczenia sądowego i nakładać wyższe kary na operatorów. Nadal nie jest jasne, co to oznacza dla ogólnie krytycznych stron internetowych na temat COVID-19 i polityki rządu w tym zakresie.

  • Osoby, które prowadziły archiwum publikacji o koronawirusie zostały zatrzymane.


Niemiecka adwokat sprzeciwiająca się kwarantannie, została zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Przeczytaj cały artykuł.

Zobacz: Nadchodzą psychuszki i łagry: Beate Bahner


Wyszukiwarka Google cenzuruje swoje wyniki wyszukiwania, wykorzystując wieloletnie doświadczenia jakie zdobyła cenzurując chińską część internetu. Wielu stron internetowych, które podają informacje niewygodne dla władz, nie da się już odnaleźć przy jej użyciu. Gdzie w takim razie możemy poszukiwać wiadomości? Polecam trzecią wg popularności wyszukiwarkę świata, czyli Yandex.

– Ukrywanie leków

Faktem przemilczanym przez media głównego nurtu jest to, że dawno już znaleziono skuteczne leki na COVID-19. Jednymi z takich leków są hydroksychlorochina i chlorochina. Dla uproszczenia potraktuję te podobne substancje jako jedną. Chlorochina była dawniej z powodzeniem stosowana w leczeniu SARS. Jako pierwsi z wielkim sukcesem w leczeniu pacjentów z COVID-19 zastosowali ją chińscy lekarze. Chlorochina jest lekiem od dawna stosowanym przeciw malarii i jak mówią lekarze – jej zażywanie nie ma znacznych skutków ubocznych.

Prof. Didier Raoult


We Francji skuteczną terapię chlorochiną w walce z COVID-19 wprowadził profesor Didier Raoult dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Chorób Zakaźnych w Marsylii. Raoult już w lutym, analizując badania Chińczyków i prowadząc własne testy, zakomunikował światu, że istnieje dobry i prosty sposób na leczenie COVID-19. To wtedy Europa więcej dowiedziała się o hydroksychlorochinie. Francuskie ministerstwo zdrowia podeszło do tych doniesień bardzo sceptycznie, by nie powiedzieć, że ustami ministra Oliviera Verana je wyśmiało. Prorządowe stacje telewizyjne i inne media oskarżyły profesora Raoulta o rozpuszczanie fake newsów, a on sam miał dostawać pogróżki. „Przemysł pandemiczny” wyciszył informację o hydroksychlorochinie, jednocześnie ogłaszając w mediach, że jest toksyczna. Zamiast niej proponował silnie toksyczny i nie działający lek remdesivir, który okazuje się nieskuteczny i wywołuje wiele skutków ubocznych (60% pacjentów ze skutkami ubocznymi).

Naukowiec jednak spokojnie kontynuował swoją pracę. Powrócił z wynikami badań na grupie czterokrotnie większej niż za pierwszym razem i zakomunikował, że leczenie hydroksychlorochiną oraz wspomaganie azytromycyną (antybiotyk) dało znakomite efekty. 16 marca Raoult ogłosił sukces: po sześciu dniach leczenia u 75% pacjentów nie było już obecności wirusa, podczas gdy w grupach porównawczych wirus zginął tylko u 10% procent pacjentów. Wiadomość ta wywołała sensację nie tylko we Francji, ale na całym świecie. 19 marca prezydent Donald Trump „zaaprobował” (choć sam bezpośrednio nie ma takiej władzy) wykorzystanie hydroksychlorochiny na podstawie „wstępnych bardzo obiecujących badań”.

We Francji ustalenia profesora wywołały podział: zwykli Francuzi podeszli z entuzjazmem do wyników Raoulta. Świeżo powstała grupa na Facebooku „Didier Raoult Vs Coronavirus” szybko powiększyła się do 350 tysięcy członków, a konto profesora na Twitterze do ponad 180 tysięcy obserwujących. Poszczególne szpitale, a czasem całe regiony, zaczęły decydować o natychmiastowym wdrożeniu „protokołu Raoulta”, bo w końcu każdy lekarz ma prawo przepisać leczenie według swej najlepszej wiedzy medycznej. Rząd jednak zadeklarował sceptycyzm w stosunku do odkryć profesora i zlecił szersze badania, co zajmie przynajmniej kilka dobrych tygodni.

Na konferencji prasowej Raoult ogłosił, że nie czas, na długotrwałe badania nad szczepionką, ale na testowanie optymalnego leczenia za pomocą od lat znanych medycynie molekuł. Jego wypowiedź spotkała się z krytyką francuskiego ministra zdrowia Oliviera Vérana i bliskiej rządowi stacji BFMTV. Zarzucano mu, że jego badania nie są oparte na odpowiedniej ilość przypadków czy porównań, Raoult odpowiadał, że równie dobrze należałoby przetestować od nowa spadochron, testując jego przydatność na grupach skoczków ze spadochronem i bez spadochronu. Zresztą dla niego jest to kwestią sumienia: „Zarówno ja, jak i jakikolwiek lekarz, gdy wykazano, że jakieś leczenie jest skuteczne, uważam, za rzecz niemoralną, że się jej nie wykorzystuje. (…) Proszę mnie zrozumieć, jestem naukowcem i rozumuję jak naukowiec z weryfikowalnymi danymi. Wytworzyłem więcej danych w zakresie chorób zakaźnych niż ktokolwiek na świecie. Jestem lekarzem, widuję chorych. Mam 75 hospitalizowanych przypadków i 600 konsultacji dziennie.”

Ostatecznie francuskie ministerstwo zdrowia poparło protokół Raoulta… ale ograniczyło jego stosowanie do pacjentów w stanie ciężkim. Profesor z Marsylii skrytykował decyzję „paryskich markizików”. Twierdzi bowiem, że podawanie chlorochiny pacjentom wymagającym intubacji jest spóźnione, gdyż natężenie wirusa na tym etapie jest już ograniczone.
źródło: dorzeczy.pl, sport.pl

Dr Anthony Fauci


Dr Anthony Fauci, kierownik zespołu do walki z pandemią koronawirusa w USA, którego decyzje poskutkowały kompletnym zamknięciem największej światowej gospodarki, wiedział od 2005 roku, że chlorochina jest skutecznym lekiem w leczeniu koronawirusów.

Skąd to wiedział? Ponieważ jako dyrektor National Institutes of Health nadzorował badania w związku z epidemią SARS. NIH prowadziło testy z użyciem chlorochiny, które wykazały, że jest ona bardzo skuteczna w leczeniu SARS. Choć wirus SARS-CoV-1 różni się od wirusa SARS-CoV-2, oba wirusy są genetycznie spokrewnione i używają tych samych receptorów komórkowych dla uzyskania dostępu do komórek zainfekowanego pacjenta. National Institutes of Health kierowane przez Dr. Fauci opublikowało w 2005 roku wyniki badań pt. „Chlorochina jest skuteczna w leczeniu i zapobieganiu rozprzestrzeniania się wirusa SARS”.

Oznacza to, że Dr. Fauci od 15 lat wiedział, że chlorochina może wyleczyć pacjentów zarażonych koronawirusem. Mimo to, nie zrobił nic, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii.
źródło: onenewsnow.com

Prezydent Andry Rajoelina


Prezydent Madagaskaru, Andry Rajoelina ogłosił, że Afryka odkryła lek przeciwko koronawirusowi, ale Europa uważa, że ​​ma monopol na działania medyczne, dlatego odmawia dopuszczenia go do użytku. Prezydent nalegał, aby lek ziołowy wytwarzany z bylicy, o nazwie „COVID Organics”, został uznany przez WHO, by mógł wyleczyć pacjentów z COVID-19 i to zaledwie w ciągu dziesięciu dni. Powiedział, że dowodem skuteczności lekarstwa, które jest doskonałym „środkiem zapobiegawczym i leczniczym”, jest wyzdrowienie pacjentów z Madagaskaru, gdzie do tamtej pory zgłoszono 212 zakażeń koronawirusem i 107 wyleczeń oraz brak przypadków śmiertelnych. Andry Rajoelina, twierdzi nawet, że Światowa Organizacja Zdrowia zaoferowała krajowi sumę 20 milionów dolarów jako łapówkę za zniszczenie leku na COVID-19.

„Myślę, że problem polega na tym, że lekarstwo pochodzi z Afryki i nie mogą przyznać, że kraj taki jak Madagaskar opracował tę formułę, aby uratować świat. Gdyby to nie był Madagaskar, gdyby to kraj europejski odkrył to lekarstwo, czy byłoby tak wiele wątpliwości? Nie sądzę.” – powiedział Rajoelina.

Dlatego w związku z zaistniałą próbą przekupstwa i fałszowaniem wiadomości prezydent Madagaskaru wezwał wszystkie narody afrykańskie do opuszczenia międzynarodowych organizacji, a zwłaszcza WHO, aby mogły budować swoją suwerenność i niezależnie podejmować decyzje: „Mój kraj, Madagaskar, opuszcza dziś wszystkie organizacje międzynarodowe i wzywam inne kraje afrykańskie, by zrobiły to samo.” – powiedział Rajoelina.
źródło: odkrywamyzakryte.com


Jak widać, ku rozpaczy bezwzględnych międzynarodowych organizacji, którym zależy na rozprzestrzenianiu się pandemii okazało się, że COVID-19 może być dość łatwo wyleczony. Wielkie uznanie należy się prezydentowi Madagaskaru, za wykonanie tak odważnego ruchu i uniezależnienie się od tej grupy przestępczej stojącej m.in. za WHO i mediami.

– Zabójcze szpitale

Skoro władze zdolne są do ukrywania leku, aby doprowadzić do jak największej eskalacji pandemii dla osiągnięcia swoich celów politycznych, to na pewno nie zależy im na ochronie naszego zdrowia. Ten przykry fakt potwierdzają też nagrania z Wuhan, na których widać jak władze przemocą zabierają ludzi do szpitali. Ci biedni ludzie wcale nie wyglądają na chorych. Nawet jeśli mieli kontakt z kimś zarażonym, dlaczego nie mogliby spędzić kwarantanny w domu? Co oni wiedzą takiego, że z całych sił bronią się przed wzięciem do szpitala? Dlaczego szpitale w Wuhan bardziej przypominają więzienia i czemu walczący z wirusem uzbrojeni są w karabiny maszynowe?

Obejrzyj ten film i zobacz sceny, których nie pokaże żadna telewizja. Sceny przemocy są między 6:43 a 10:20, a cały film przedstawia różne tezy na temat pandemii. I choć nie wszystkie tezy muszą być słuszne to dla wyrobienia sobie własnego zdania, warto obejrzeć ten film od początku, przynajmniej do minuty 37:44 (ostatnie 10 minut tylko na własną odpowiedzialność).

A Documentary About Covid-19, By Janet Ossebaard


Niektóre z zarządzeń psychopatów z rządu wprost doprowadzają ludzi do śmierci. Główne media oczywiście nie powiedzą nam, że takie rzeczy się dzieją. Ale nie wolno tej sprawy przemilczeć. Te zbrodnie muszą być ujawnione.

Pielęgniarka z Nowego Jorku oświadczyła w dramatycznym wideo, że Nowy Jork „morduje” pacjentów COVID-19, podłączając ich do respiratorów i tym samym niszcząc im płuca. Stosowanie inwazyjnych respiratorów (zamiast masek tlenowych) odbywa się „w obawie przed rozprzestrzenianiem się wirusa”. To „horror, nie z powodu choroby, ale ze względu na sposób radzenia sobie z nią” – wyjaśniła pielęgniarka. Od marca eksperci ostrzegają przed intubacją pacjentów z COVID-19. Koniecznie przeczytaj o czym mówi pielęgniarka lub obejrzyj jej oryginalne nagranie.

Zobacz: Covid-19: W szpitalach nowojorskich, chorych zabija się! – RAM – NEon24.pl

Zobacz: Nurse working in New York claims the city is ‚murdering’ COVID-19 patients by ventilators


Pasquale Bacco, lekarz badacz wraz z wirusologiem Giulio Tarro również twierdzą, że na oddziałach intensywnej opieki zastosowano niewłaściwe leczenie – „Mówiono, że nie należy stosować środków przeciwzapalnych, które obecnie są podstawą nowej terapii. Dziś wiemy, że protokół terapeutyczny odnoszący się do walki z koronawirusem był błędny: to właśnie ten fakt, a nie wirus – spowodował tysiące zgonów. Nie używaliśmy ani środków przeciwzapalnych, ani hydroksychlorochiny, ani heparyny, o których wiemy, że są nieodzowne, natomiast „paliliśmy” tkankę płucną chorych stosując głęboką wentylację.”

Dr. Bacco dodaje: „Widziałem podstawy płuc pacjentów podczas autopsji: były całkowicie spalone, ponieważ czysty tlen pompowany pod pewnym ciśnieniem powodował autentyczne oparzenia. Następnie pojawiała się zakrzepica zatorowa, ponieważ tlen nie krążył, jako że płuca były niedrożne. Lekarze postępując zgodnie z wytycznymi rządu, stosowali całkowicie błędny protokół. To było jak leczenie cukrzycy cukrem.”

Pacjenci z zapaleniem płuc podłączani są do respiratorów wysokociśnieniowych. Często mają zakrzepicę płucną. Co robią lekarze? Podkręcają ciśnienie, a ponieważ w płucach nie ma wymiany gazów, tkanka płucna jest rozrywana. Pacjent strasznie wówczas cierpi i umiera. W mediach zostaje okrzyknięty jako ofiara koronawirusa. W rzeczywistości jest to ofiara respiratora i lekarzy. Krążą pogłoski, że COVID-19 tak niszczy płuca, że nic z nich nie zostaje. Tak, nic nie zostaje, bo to właśnie respirator je zniszczył. W takich przypadkach zalecana jest TLENOTERAPIA. Wówczas Zdecydowana większość pacjentów by przeżyła. Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson i inni “wielcy” tego świata, u których stwierdzono COVID-19, zostali poddani właśnie tlenoterapii

Dr. Scott Jensen, lekarz i senator stanowy z partii Republikanów, w wywiadzie udzielonym 9. kwietnia dla programu “Ingraham Angle” w telewizji Fox News zasugerował, że liczba osób chorych na COVID-19 w USA jest sztucznie zawyżana.
„Chciałbym przypomnieć, że zawsze kiedy sprawy służby zdrowia przecinają się z kwestią pieniędzy, robią się kłopoty. Obecnie Medicare postanowiło, że za każdego pacjenta, u którego stwierdzi się COVID-19 szpital dostanie $13.000. A jeśli ten pacjent zostanie podłączony do respiratora, to szpital otrzyma $39.000, czyli trzy razy więcej.” – powiedział Jensen.

Widać więc, że w leczeniu COVID-19 państwo zaleca zabójczą terapie, po której 80% pacjentów umiera. Do tego stosuje zachęty finansowe dla szpitali, aby wybierały tę metodę. Ta sprawa śmierdzi z daleka. Zobacz film zamieszczony poniżej, aby dowiedzieć się jak lekarze w Nowym Jorku zabijają pacjentów dla pieniędzy. Warto oglądać od minuty 25:35 do 37:48.

Szokujące INFO z USA! Trump wypowie wojnę bandytom i zostanie zamordowany? Rosowski u Roli!


Wiedząc jaki strach przed wirusem ogarnął ludzkość i znając ludzką psychikę można też domniemać, że jest wielu ludzi, którzy zakażenie koronawirusem mogą sobie wmówić. W momencie gdy w USA zakażonych koronawirusem liczono w tysiącach, 14% Amerykanów wierzyło, że ma lub miało już tego wirusa. Objawy choroby COVID-19 nie są specyficzne i nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której człowiek podatny na hipochondrię tak bardzo uwierzy, że ma COVID-19, że zacznie mieć problemy z oddychaniem tylko z powodu wiary w chorobę. A później droga jest już krótka: wadliwy test RT-PCR, podłączenie do respiratora i śmierć. To tylko domniemanie, ale biorąc pod uwagę jak wielkie rzesze ludzi zostały nastraszone koronawirusem, taka sytuacja musiała zdarzyć się wielokrotnie.

Nie tylko w ten sposób doprowadza się ludzi do śmierci. Na przykład w Nowym Jorku ratownicy medyczni dostali zalecenia, aby z obawy przed zakażeniem powstrzymali się od wykonywania resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Ludzie z zawałem serca, których życie można by uratować, mają nie być ratowani, a powodem jest strach ratowników przed wirusem, który jest nie bardziej groźny niż grypa! Również z Wielkiej Brytanii dochodzą informacje, że na pacjentów przyjmowanych do szpitali wywiera się presję, aby podpisali oświadczenie, że nie chcą być reanimowani kiedy zajdzie taka potrzeba.

Wielu seniorom w szwedzkich domach opieki zamiast leczenia COVID-19 podawana jest morfina, która hamuje oddychanie – pisze dziennik „Dagens Nyheter”. To aktywna eutanazja – wskazuje prof. geriatrii Yngve Gustafson. Koniecznie przeczytaj ten artykuł i zobacz dlaczego w Szwecji jest tak wiele ofiar śmiertelnych.

Zobacz: W Szwecji seniorom zamiast leczenia Covid-19 podają „paliatywny koktajl” z morfiną


Na pewnym filmie na Youtube, który został już niestety skasowany, kobieta z Wielkiej Brytanii opowiadała, jak jej 92-letnia babcia została zabrana do szpitala z powodu urazu kolana. Nie miała żadnych dolegliwości oddechowych. W szpitalu podłączono ją do respiratora i już nie wróciła żywa.

Wystarczy wykonać pacjentowi test na koronawirusa, który w większości przypadków daje fałszywe wyniki. Następnie trzeba podłączyć pacjenta do respiratora, bo zastosowanie maski tlenowej budzi obawy o rozsiewanie wirusa. Szpital dostaje za to pieniądze, a państwo może postraszyć nas wyższą liczbą zgonów na COVID-19. Rodzina nie ma prawa odwiedzin w szpitalu, więc nie będzie zgłaszać zastrzeżeń. Potem jeszcze tylko szybka kremacja, żeby nikomu nie przyszło do głowy robić sekcji zwłok i wszyscy zadowoleni… no, prawie wszyscy.

Pojawiają się też doniesienia o bezdomnych zabieranych do szpitali. Inny film, który też został już ocenzurowany przez Youtube, pokazywał przerażającą scenę z Wielkiej Brytanii. Na korytarzu budynku mieszkalnego można było zobaczyć dwoje ludzi ubranych w białe kombinezony antywirusowe. Rozwieszali oni kartki z informacją o śmierci bezdomnego na COVID-19. Kobieta będąca świadkiem tego zdarzenia krzyczała, że zna tego człowieka i widziała go zaledwie 10 minut wcześniej, jak zupełnie zdrowy został zabrany do szpitala! Inni ludzie wyszli z mieszkań, aby zobaczyć co się dzieje. Jeśli ktoś odnajdzie to video, to proszę dać mi znać.

Podobna sytuacja może spotkać każdego z nas. Dyrektor WHO oświadczył publicznie, że dla bezpieczeństwa związanego z rozprzestrzenianiem się koronawirusa będzie konieczne odizolowanie członków rodziny, także poprzez wtargnięcie do domów, co nie wyklucza użycia siły fizycznej. Sami zobaczcie co powiedział dyrektor WHO.

Zobacz: Dyrektor WHO: „Musimy wchodzić do domów i usuwać zakażonych członków rodziny” [WIDEO]


Rezolucja Kongresu Stanów Zjednoczonych o numerze budzącym skojarzenia z satanizmem – „H. R. 6666”, wprowadzona przez kongresmena Bobby’ego Rusha (Demokrata z Illinois), będzie pozwalała oficjelom wchodzić do domów i identyfikować ludzi chorych na COVID-19. Będą oni mieli także prawo, aby zabierać takich ludzi i bez ich osobistej zgody zamykać ich na kwarantannie .

Pamiętajmy, że 80% pozytywnych wyników testów na koronawirusa to wynik fałszywie pozytywny. Aż chciałoby się powiedzieć: „Dajcie mi człowieka, a paragraf wirus się znajdzie”. Ciekawe czy czytanie w internecie o zbrodniach władz będzie uznane za czynnik pozwalający wytypować człowieka do przejścia testu na koronawirusa…

– Wirus z laboratorium

Zdaniem naukowców koronawirus SARS-CoV-2 nie mógł powstać naturalnie. Dr. Judy Mikovits w filmie „Plandemia” powiedziała, że jest sprawą oczywistą, że wirus został zmodyfikowany w laboratorium.

„Ta rodzina wirusów była modyfikowana i badana w laboratorium, w którym wirusy badane są na zwierzętach. Taki wirus został, celowo lub nie, uwolniony z laboratorium. Nie mógł powstać naturalnie. Nie jest możliwe, że ktoś poszedł na rynek, gdzie sprzedaje się dzikie zwierzęta, kupił nietoperza, a wirus przeskoczył z niego na człowieka. To nie działa w ten sposób. Ewolucja wirusa pochodzenia naturalnego zajęłaby 800 lat, aby wirus był zdolny zarażać ludzi. Tutaj w ciągu dekady wirus SARS zmienił się w wirusa SARS-CoV-2. Ten wirus nie powstał naturalnie.” – powiedziała.

W dalszej Części filmu podano: „Wirus powstawał w laboratoriach w Karolinie Północnej, Fort Detrick, US Army Research Institute of Infectious Disease oraz w laboratorium w Wuhan. 3,7 mln dolarów wpłynęło z National Institutes of Health w USA do laboratorium w Wuhan – tego samego, o którym wielu ludzi mówi, że dał początek epidemii koronawirusa. Wiadomo także, że NIAID, departament powiązany z National Institutes of Health, którym zarządza dr. Anthony Fauci, wykonywało w przeszłości eksperymenty na koronawirusach wspólnie z laboratorium w Wuhan.”
źródło: Plandemic Documentary


Niektóre wirusy infekują tylko zwierzęta np. kleszcze, koty lub nietoperze, a inne infekują ludzi. Niektóre wirusy nie potrafią przeskoczyć ze zwierzęcia na człowieka, a niektóre potrafią – te nazywają się zoonozy. Mają one specyficzne właściwości umożliwiające im wejście do ludzkiej komórki poprzez tzw. receptory ACE2. Według lekarzy, wirusologów i genetyków oficjalna narracja o tym, że pacjent zero został zainfekowany koronawirusem przez zjedzenie nietoperze jest absolutnie fałszywa. Dlaczego? Ponieważ, aby to się stało wirus musiałby najpierw przeskoczyć z nietoperza na człowieka. Następnie musiałby się rozmnożyć w komórkach ludzkich, co jest niemożliwe, ponieważ wirus pochodzący od nietoperza jest w pełni dostosowany do komórek nietoperza. Po trzecie, musiałby stać się zaraźliwy. Te trzy kroki zdarzają się w naturze, ale to zajmuje dużo czasu. Zwłaszcza krok drugi jest problematyczny. Wirus nie może przeżyć bez gospodarza. Jego cała sekwencja proteinowa jest przystosowana do komórek nietoperza. Właśnie takich komórek wirus potrzebuje do namnażania się. Kiedy przeskakuje on z nietoperza na człowieka stwarza to dla niego wiele problemów. Przede wszystkim musi być zdolny do wejścia do ludzkich komórek. Potem musi się nauczyć żyć w nowym gospodarzu – człowieku, aby móc zacząć się namnażać. Dopiero potem może stać się zaraźliwy dla innych ludzi. Cały ten proces naturalnej ewolucji wirusa zajmuje bardzo dużo czasu. Tutaj tego czasu nie było. SARS-CoV-2 pojawił się nagle, znikąd. Według oficjalnej wersji zdarzeń przeskoczył on bezpośrednio z martwego nietoperza na człowieka i natychmiast stał się niezwykle efektywny i zaraźliwy. Według ekspertów jest to absolutnie niemożliwe. Dlaczego więc WHO i media popierają takie niedorzeczne bajki? Eksperci uważają, że wirus musiał być zmodyfikowany za pomocą inżynierii proteinowej. Nie jest to wirus pochodzenia naturalnego, ale celowo zmodyfikowany wirus. Mówiąc precyzyjnie sekwencja proteinowa tego wirusa musiała być na przestrzeni długiego czasu modyfikowana w organizmach ludzi pełniących rolę królików doświadczalnych…
źródło: A Documentary About Covid-19, By Janet Ossebaard

Prof. Luc Montagnier


Profesor Luc Montagnier, francuski wirusolog, zdobywca nagrody Nobla za odkrycie wirusa HIV w 1983 roku, powiedział że po przeprowadzeniu szczegółowych badań uzyskał całkowitą pewność, że wirus powstał w laboratorium. Po tym oświadczeniu na prof. Montagniera spadła ostra krytyka ze strony mediów. Profesor skomentował to mówiąc: „Jestem utytułowanym naukowcem i jestem u kresu mojego życia. Z tego, co powiedziałem nie będę się wycofywał, ponieważ uważam, że tak jest w rzeczywistości.” Wszystko, co powiedział prof. Montagnier jest bardzo ciekawe i warto dowiedzieć się o czym mówił. Zamieszam wideo z omówieniem słów francuskiego naukowca. Film trwa 35 minut, ale pamiętaj, że Youtube daje opcję zwiększania tempa filmów. Sam z tej opcji często korzystam i każdemu polecam.

Co naprawdę powiedział noblista prof Montagnier o koronawirusie – Ewa Pawela

Wskaźnik śmiertelności koronawirusa w Wuhan, który był początkowo bardzo wysoki, ale szybko się zmniejszał, może być potwierdzeniem słów prof. Montagniera. Wszystko wskazuje na to, że wirus jest w rzeczywistości bronią biologiczna, opracowaną przez wielonarodowy zespół naukowców, w którego skład wchodzili głównie Amerykanie i Chińczycy. Pandemia została stworzona celowo, dla osiągnięcia wyznaczonych celów politycznych. Jeśli masz ochotę poczytać bardziej szczegółowo na temat pochodzenia wirusa to więcej informacji znajdziesz pod linkiem poniżej.

Dodatkowe informacje:

Zobacz: Przypadek: Gadowski. W tle pandemia, kwarantanna i koronawirus
Zobacz: Czy wszyscy jesteśmy okłamywani? Dochodzimy do najbardziej może szokującej teorii spiskowej na temat obecnej sytuacji

Istnieje nawet patent na koronawirusa o numerze EP3172319A1, który został przyznany brytyjskiemu instytutowi badawczemu Pirbright Institute. Opis patentu podaje: „Niniejszy wynalazek dostarcza żywego, osłabionego koronawirusa zawierającego wariant genu replikazy”Na swojej stronie Pirbright Institute podaje, że jednym z jego głównych udziałowców jest Fundacja Billa i Melindy Gatesów. W listopadzie 2013 roku fundacja Gatesów przyznała grant na badania dla Pirbright Institute, a osiem miesięcy później Pirbright Institute zawnioskował o roszczenie pierwszeństwa do tego patentu.

Australia była pierwszym krajem, który domagał się przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa w sprawie pochodzenia koronawirusa. Teraz tamtejsze media poinformowały, że w trakcie obrad Światowego Zgromadzenia Zdrowia już 116 krajów z całego świata poparło wniosek Australijczyków. Autorem rezolucji są państwa członkowskie Unii Europejskiej, a wsparcie zadeklarowały m.in. kraje afrykańskie, Brazylia, Kanada, Rosja i Japonia.

Pandemia, choć jest wielkim problemem dla ludzkości, to jest zarazem czasem żniw dla Big Pharmy. Warto przypomnieć o pandemii świńskiej grypy z 2009 i 2010 roku. Choć była ona tylko wymysłem mediów, bo szczep grypy A/H1N1 okazał się mniej groźny niż inne odmiany grypy sezonowej, to pozwoliła ona wielkim koncernom farmaceutycznym zarobić kilkanaście miliardów dolarów na sprzedaży szczepionek i leków. Rozmiary obecnej pandemii są nieporównywalnie większe, więc można się spodziewać, że tym razem zyski koncernów ze sprzedaży szczepionek będą dużo wyższe.


O tym, że pandemia była planowana świadczy też wiele innych przesłanek np. ćwiczenia w zakresie kontroli ewentualnego rozprzestrzeniania się koronawirusa, które zorganizowano w Wuhan 18 września 2019 roku, a więc na dwa miesiące przed pojawieniem się pierwszych zachorowań. Fakt ten opisano na miejscowych stronach internetowych i w mediach, po czym wiadomość o tym znikła. Władze wyjaśniły później, że ćwiczenia dotyczyły wirusa typu SARS. 29 styczna 2020 r. w Stanach Zjednoczonych aresztowano naukowców kanadyjskich i amerykańskich, wśród nich Charlesa Liebera z Uniwersytetu Harwardzkiego. Byli oni związani z „Programem 1000 genów/osób”, współpracującym m.in. z Instytutem Wirusologii w Wuhanie.

Również w Wuhan, od 18 do 27 października 2019 roku odbywały się Światowe Igrzyska Sportowców Wojskowych, w których brali udział m.in. żołnierze Amerykańscy. 12 marca rząd chiński oskarżył Waszyngton, że to on stoi za całą sprawą. Rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian napisał na Twitterze, że „być może wojsko amerykańskie przywlokło epidemię do Wuhanu”, dodając: „oczekujemy wyjaśnień od Ameryki”.

Amerykanscy żołnierze na igrzyskach w Wuhan (październik 2019 r.).


Książka z 1981 roku zaskakująco trafnie opisuje wirusa z Wuhan.

 „Najważniejsza i najbardziej niebezpieczna chińska broń biologiczna dekady. Nazywają ją Wuhan-400, bo została opracowana w laboratoriach RDNA niedaleko miasta Wuhan. Wuhan-400 jest bronią idealną. Dotyka tylko ludzi i żadnego innego żywego stworzenia. I tak jak syfilis, Wuhan-400 nie może przetrwać poza ludzkim organizmem dłużej niż przez minutę, co oznacza, że nie może trwale skazić obiektów lub miejsc, tak jak wąglik i inne zaraźliwe mikroorganizmy. Czy dostrzegasz korzyści z tego wszystkiego?”


Również 18 października, czyli zaledwie miesiąc przed wybuchem pandemii Fundacja Billa i Melindy Gatesów we współpracy z Centrum Bezpieczeństwa Zdrowia Johns Hopkins oraz Światowym Forum Ekonomicznym zorganizowała w Nowym Jorku „Event 201″, który był symulacją przebiegu pandemii wirusa, a dokładniej mówiąc – właśnie koronawirusa. W odgrywanym scenariuszu dokładnie przewidzieli to, co się teraz dzieje. Mówili nawet o tym jakie działania mają podejmować serwisy internetowe, żeby cenzurować informacje o pandemii, które oni nazywają „fake newsami”. Wszystkie statystyki, modelowanie i prognozy na temat pandemii, które pokazują teraz media pochodzą z John Hopkins.

Event 201 Pandemic Exercise: Highlights Reel


Wybuch pandemii i zmiany polityczne jakie mają nastąpić w jej wyniku zostały przewidziane też przez Fundację Rockefellera w jej raporcie z 2010 roku. Raport ten jest w zasadzie skierowanym do rządów całego świata planem postępowania w czasie wybuchu pandemii. Zobacz film, na którym niemiecki dziennikarz omawia treść raportu.

Harry Vox dziennikarz śledczy w 2014 roku opisuje ze szczegółami obecną „pandemię”

Dodatkowe informacje:

Link do oryginalnego raportu Fundacji Rockefellera
Zobacz: Scenarios for the Future of Technology and International Development

Więcej szczegółów na temat tego dokumentu
Zobacz: Scenariusze przyszłości fundacji Rockefellera

Warto też zwrócić uwagę na to, że gdyby nie zmiana definicji pandemii przez WHO, to o żadnej pandemii nie byłoby dziś mowy. Ordynator oddziału zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej, dr Zbigniew Martyka, udzielił niedawno głośnego wywiadu, w którym powiedział między innymi, że z punktu widzenia medycyny, koronawirus nie jest żadną pandemią. W kolejnym wywiadzie lekarz przypomniał, w jaki sposób przeformułowano definicję.

„Kwestia pandemii to kwestia uznania definicji. Kiedyś dotyczyła chorób, które charakteryzują się wysoką śmiertelnością i rozprzestrzeniają się na cały świat. W 2009 roku Światowa Organizacja Zdrowia zmieniła tą definicję i w tej chwili pandemią określa się każdą chorobę nowo powstałą o nowej etiologii, która rozprzestrzenia się łatwo i jest wyłączone kryterium wysokiej śmiertelności. Czyli może być to bardzo łagodna choroba, która się łatwo rozprzestrzenia.”
źródło: wsensie.pl

Większość z nas pamięta jeszcze atmosferę roku 2012, który według kalendarza Majów miał być rokiem nadejścia końca świata. I choć mało kto na poważnie wierzył w ostateczny koniec wszystkiego, to wielu z nas obawiało się wybuchu wojny lub innej katastrofy. Najważniejsze wydarzenie sportowe tamtego roku – Igrzyska Olimpijskie w Londynie przyciągnęły uwagę bezprecedensowej liczby 900 milionów widzów przed telewizorami, którzy w ceremonii otwarcia igrzysk próbowali doszukiwać się zwiastunów nadchodzącej tragedii. Spektakl zatytułowany „Wyspy cudu” został wyreżyserowany przez brytyjskiego reżysera Danny’ego Boyle’a. Ten nagrodzony Oscarem reżyser znany był m.in. z produkcji filmu pt. „28 dni później”, który opowiada o pandemii spowodowanej wysoce zaraźliwym wirusem. Przypomnijmy sobie jak wyglądało widowisko poprzedzające olimpiadę i jaki przekaz zawierało.

Zobacz: Opening Ceremony of 2012 London Olympic Games was Predictive Programing For Coronavirus


Zwiastuny nadciągającej pandemii występowały też w filmach i serialach. Na przykład film „Only”, który miał premierę w kwietniu 2019 roku opowiada o wirusie zabijającym znaczną część ludzkości, który przybył na Ziemię wraz z kometą. Kometa nazywa się „COVINO”.

"RARE COVINO COMET SIGHTING" - "Only" movie
„RARE COVINO COMET SIGHTING” – film „Only” (2019), scena z minuty 13:30.


Przerażać może też podobieństwo obecnych wydarzeń do fabuły serialu Utopia (2013-2014). Serial ten, zaklasyfikowany do kategorii science-fiction, przedstawia spisek grupy wpływowych osób, którzy wypuszczają wirusa, aby wywołać panikę wśród ludzi i tym samym skłonić ich do przyjęcia szczepionki. Celem serialowych spiskowców jest uratowanie Ziemii przed przeludnieniem, używając do tego szczepionki wzbogaconej o środek sterylizujący.


O pandemii opowiada też inny film katastroficzny pochodzący z 2011 roku. Przedstawiony w nim przebieg zdarzeń jest nadzwyczaj podobny do tego, czego doświadczamy obecnie. Filmowa epidemia rozpoczęła się w Chinach, a jej przyczyną był… nietoperz. Ponadto film przekazuje widzom sugestię, że środkiem walki z epidemią będą masowe kwarantanny, a wybawieniem dla ludzkości mogą być jedynie szczepionki.

Contagion Movie Clip 5


Zbieżność wydarzeń w filmach, a następnie w rzeczywistości nie jest przypadkowa. Takie produkcje powstają pod ścisłym nadzorem służb specjalnych, a ich zadaniem jest zaprogramowanie ludzi na przyszłe wydarzenia. Mają one stworzyć w naszych umysłach określone postrzeganie zjawisk, abyśmy w odpowiednim momencie zareagowali zgodnie z planem i potrzebami elit. Widzę sam po sobie, że takie filmy okazały się bardzo skuteczne w kreowaniu wizji pandemii. Chyba wszyscy początkowo postrzegaliśmy ją na bazie obrazów pochodzących z Hollywood. Dopiero przestudiowanie opinii naukowców pozwala spojrzeć na sprawę chłodnym okiem i zastąpić wyobrażenia wykreowane przez kino, bardziej realistycznym podejściem. Pozwala dowiedzieć się na przykład, że w realnym świecie potrzeba co najmniej kilkuset lat, aby wirus mógł wyewoluować z wirusa zwierzęcego na wirusa ludzkiego.

Tytuł filmu, o którym mowa zostawiłem na koniec, bo jest on niezwykle ciekawy i zarazem prowokujący. W polskiej wersji brzmi on: „Contagion: Epidemia strachu”, a w dosłownym tłumaczeniu: „Contagion: Nic nie rozprzestrzenia się tak szybko jak strach”. I ten tytuł okazał się chyba najlepszą zapowiedzią tej naszej dziwnej pandemii, w której choroby jest tak mało, a strachu tak wiele.



Niektóre informacje, które przytaczam na temat koronawirusa mogą wydawać się sprzeczne jak te, że wirus został stworzony w laboratorium i że nie ma do końca jasności czy on w ogóle istnieje. Wcale nie zamierzam udawać, że w kwestii koronawirusa wszystkie szczegóły są pewne, a jedynie chcę przekazać wam opinie wiarygodnych naukowców i poddać je interpretacji. Moim zdaniem logiczne jest, że skoro elity zaplanowały pandemię, to musiały uwiarygodnić ją przy pomocy realnie istniejącego wirusa. Celem elit nie było jednak zabijanie ludzi, ale wywołanie ogólnoświatowej paniki. Wobec tego, koronawirus albo od początku był mało niebezpieczny, albo poprzez mutacje szybko wytracił swoją zjadliwość, a realna epidemia w naturalny sposób wygasła. Zastanawiający jest też fakt, że u większości nosicieli koronawirusa nie pojawiają się żadne objawy, a choroba rozwija się tylko u nielicznych. Może to świadczyć o tym, że przyczyną choroby oddechowej zwanej COVID-19 jest w rzeczywistości jakiś inny czynnik niż sam wirus, ale o tym jeszcze napiszę w dalszej części tekstu. Choć realna epidemia nie istnieje, to pozostała epidemia strachu, którą politycy mogą dowolnie kształtować posługując się wadliwymi testami. Wiele wskazuje na to, że elity planują w najbliższym czasie złagodzić epidemię i restrykcję po to, aby przywrócić je dużo bardziej nasilone za kilka miesięcy, kiedy zamierzają rozpocząć masowe szczepienia.


Przejdź do następnej strony:
Wyparcie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *